16.05.2019

Odczuwam przypływ energii....

Zrobiło się nareszcie tak,jak powinno być wiosną.Jeszcze noce są chłodne,ale na plusie.Nareszcie roślinki odżyły .
Tak sobie spoglądam na wszystko co zakwita,bardzo smuci mnie fakt ,że tak mało owadów zapyla kwiaty.
Jakieś  tam oski ,czy kilka trzmieli,gdzieś przeleci motyl ,nawet nie ma komarów ,ani meszek...ale za tym nie tęsknię☺
Strasznie pylą nam dęby ,topole,sosny..Wszędzie żółto,w powietrzu fruwa biała wata,jakby śnieg padał.Bardzo utrudnia nam życie,bo jak siedzimy na tarasie ,to trzeba ciągle wycierać pył,no normalnie jak w młynie ☺Oczy swędzą ,w nosie swędzi..Gdzie palcem nie przeciągniesz ,to żółty pył.Ma w sobotę popadać ,cieszę sie ,bo z pewnością oczyści powietrze.
A ja ,jak to ja...nie usiedzę. Ale jak ma sie trochę do roboty w obejściu ,to nikt za nas tego nie zrobi.
Trawy rosną,mąż kosiarką kosi,a ja po obrzeżach ręczną elektryczną,w każdym zakamarku ,przy drzewkach ,wszelakie odrosty gole ..Wtedy wiem ,że teren czysty od kleszczy,bo nie ma trawy wysokiej.

Za domkiem teren urozmaicony.W sumie mieszkamy na zboczu skalnym.Tu bardziej mech i suchy piach o podłożu leśnym,tak równali teren pod działki 70 lat temu.I tak zostało.
Nie sieję trawy ,bo ciężko tu coś kosić,pół dnia latam z elektryczną kosiareczką ręczną i wszelakie zielska golę ☺☺

O...jeszcze drabina nie schowana ,kominiarz był,czyścił komin. ☺
Za domkiem nie robimy nic specjalnego...to zbocze zarasta mi kwiatkami -skalniaczki.
Mąż przywiózł mi z ogrodniczego sklepu 120 przekwitniętych żonkili☺.Sklepy ogrodnicze wywalają na śmietnik,bo nikt nie kupi przekwitniętego kwiatka.Mąż zapytał ,czy może to wziąć i za zgodą personelu...przytachał mi tyle żonkili. Na drugi rok będzie za domkiem na tej górce żółto..Wyżej w skrzyneczce mam truskawki,obok zasadziłam dalie i wschodzi mi pigwa z pestek..

A to żonkile i w taki oto sposób musiałam obcinać i podkopy szpadlem robiłam,wkładałam ubiłam i koniec.
Zobaczymy co wyrośnie::)Po tym już same będą sie rozmnażać.
Sami widzicie ,że wszędzie mam pod górkę hahahah. To schody do ogniska::))
Tu jak tylko mamy ochotę i jest pogoda ,siedzimy i pi-wkujemy ☺☺
Mamy wszelakie deski do spalenia i także drewno,ale musimy oprzątnąć wszystkie dechy po remoncie,mąż to tnie i super sie pali ,zero chemicznych mazideł na dechach ,ale trzeba tego sie pozbyć.
Taki stoliczek z płyty kamiennej,stara wanienka na odpadki,i stary grill,tam posadzę pelargonię ,będzie kolorowo.Dopiero po 15-stym kupuję kwiaty już rozkwitnięte.na taras,pod grzybek..
Beczka do wędzenia już jest☺
Teraz tylko wykonać dalszą część pod wędzarnię
.
Widzicie jaką mamy ziemię,na tym rosną drzewa,tak prawie jest wszędzie,kamienie ,mech i trochę ziemi..Jak sie chce mieć warzywniak, czy kwiaty,trzeba nawieźć sporo dobrej ziemi z ogrodniczego sklepu i zrobić sobie zagonki.Inaczej nic nie urośnie.Jedynie co to krzaczory☺☺
I tu mąż musi kamienie ułożyć,bo mamy po długości ścianę z kamieni,wyżej rosną drzewa...A tu trzeba dobrze ułożyć by nie zsunęło sie na nas..Deszcze i zima robi swoje ,dlatego trzeba to kontrolować.
I tu po ułożeniu kamieni ,na tyłach robimy miejsce wędzarni.
 Do tego skośnego płotu jest nasza działka,za tym domkiem zaczyna się wielki las.Tak ,że praktycznie mieszkamy w lesie ,gdzie sie nie obrócisz tam lasy hahahha

 A tu agrest i malinki,rozsiewają sie wszędzie na samych tyłach działki.Agrest i dwa krzaczki porzeczek są coraz większe i owocują.
A to mój szczyt,kamień który przypomina mi ,że była kiedyś ,epoka kamienia łupanego::)))
Zakwitają jodły ,szyszeczki czerwone.☺
To widok własnie z kamienia..Z górki na pazurki ☺☺
Dopiero równinę mam przy tych tujach ,obok płotku☺
Nawet domki robię ,ruch jest zimą bo sypię tam słonecznik ☺ Może ktoś zamieszka też latem ,czasami widzę ,że ptaszynki zaglądają::)
A tu już jest  wyjście na ulicę::)I też ciągle jeszcze kaskady::) z kamieni.
No taka jest Szwecja::))
Same skały poszyte mchem ,lasami..
Każdy skwerek,trzeba było wypracować.Dużo pracy włożyliśmy w to miejsce. Było całkiem inaczej .



Jeszcze brakuje kolorowych kwiatów,wszystko rośnie,zakwitnie czerwiec-lipiec.

Tulipany dopiero przekwitają"")
Nie ma to jak towarzystwo z pragnienie nie umrze::)
Stał rowerek samotny był,to dodałam mu towarzystwa ☺
Moja Baśka też odwiedza,wypasiona ,bo zjada dużo słonecznika .
I tak sobie patrzymy na siebie::)))
Nudaaaa☺ ale w połowie lipca z Torunia przylecą na tydzień nasi przyjaciele..Fundujemy im bilety i bardzo cieszy nas to spotkanie::))
W ubiegłym roku bardzo pomogli nam w załatwieniu meldunku na stale (chwilowe)potrzebne córce do prawka było.Bo w Polsce robiła prawo jazdy.I nocleg u nich .My w sumie jak rodzina,to są wspaniali ludzie ,PRAWDZIWI PRZYJACIELE.Moja córka i ich syn chodzili do jednej klasy,a my poznaliśmy się na pierwszej wywiadowce ☺I tak już zostało 23 lata...Dlatego radość jest ogromna,mamy już plan zajęć,wyjazdy i wszelakie wyjścia do miasta do greckiej knajpki lub tajskiej .Tam serwują pyszne sałatki i wszelakie żarełko..szwedzki stół..ale też pogościmy sie w domku::)))
Bratki mnie zawsze zachwycały i dbam by jak najdłużej kwitły .

Nasze jeziorko w osadzie nie jest wielkie ,ale w upalne dni fajnie tu bywać 10 minut piechotą...☺
U nas prawie każde jezioro jest mało zaludnione ,nawet latem.Może dlatego ,że wszędzie otaczają nas jeziora,blisko morze..Szwedzi latem uciekają na łódki-morze...jachty..zagranicę ...Nad woda spotyka sie ludzi ,ale o tłoku nie ma mowy,nad morzem jest prawie bezludnie,spotyka się ludzi oczywiście.Ale każdy ma dla siebie tyle miejsca i prywatności ,to nie to co w Polsce na plażach::)))
Tak samo z jeziorami,cisza i pustki.

I dzisiaj na rybki nasi panowie wyskoczyli ☺☺no ale na kukurydze nie złapiesz ,takie to łapanie hahaha ale przyjemność się liczy::)
A nad morzem ,może kogoś sie spotka::))


65 km od nas...Cieszę sie ,że wszędzie mamy blisko,mieszkamy w fajnym miejscu,już nie mam takiej tęsknoty za krajem.Bo tu żyje nam sie bardzo dobrze,spokojnie,bez stresu,bez szumu politycznego.Ludzie tu są dla siebie mili i serdeczni.Nie żałujemy decyzji.
Moja córcia po niedzieli ma egzaminy,stresik ją lekki dopada,ale jak to ona ..na zapas adrenaliny musi wyprodukować☺A jest zdolna i jeszcze nie powtarzała niczego,zawsze zaliczała i teraz też poradzi sobie.Odnalazła się na dobre.Początki byli trudne,ale szybko nauczyła sie szwedzkiego .Pomógł jej w nawiązywaniu kontaktów j. angielski.W Polsce od 5 kl miała korepetycje z anglika..Nie przerwałam jej tego i angielski miała w jednym paluszku i ma do tej pory.Jednak korepetycje są potrzebne,miała super panią ,studentkę a potem już magister..sporo lat ze sobą pracowały..Potem doszła chemia,matematyka.Te przedmioty musiała dobrze znać.I po takich naukach ,córka pokochała te przedmioty,matematykę może mniej ,bo ciągle miała pod górkę...ale dawała radę ..Teraz radzi sobie sama,inny tok nauczania..Ale ważne że zdaje i do przodu.Nadal konie jej pasją i co tydzień na stadninę goni::))
Zauważam ,jak moja mała córeczka ,zmienia sie w dorosłą mądrą kobietę::))Syn już że tak powiem stary chłop  ☺☺40 na karku,ona 23 ..Tak mi się te dzieciaki starzeją ,a ja w miejscu stoję ☺☺
Takie śmieciowe danie z warzywkami ,filecik z kurczaka::)
A z polskiego sklepu jak co tydzień chałwa ,pierniczki,śliwka w czekoladzie ,malagi-tiki-taki i kasztanki hahahha. Obowiązkowo kupuję.Jak dobrze ,że mamy taki sklep.
Chlebuś upiekłam dzisiaj☺
Kończę ,bo jak to u mnie...pomieszane z poplątanym☺
W sumie taka codzienność "młodej"emerytki::)))
Odwiedzę Was .Pozdrawiam Cieplutko::)♥

05.05.2019

Paleta barw...

Migdałowe kwiaty maj mi podarował
W kolorach różu
Nic nie szkodzi że nie porozmawiam
Ale oczy napełniam radością
A na błękitach nieba
Takiej czerwieni potrzeba
Oznaka miłości i bezpieczeństwa
Jakże o nią zabiegamy
Mieszane kolory
Jak sałatka wiosenna na talerzu
Zjadam je oczami
Ciągle mam niedosyt
Kolory leczą
Kolory bawią
Kolory uczą
Swoją delikatnością
Zniewalają
Pięknu nie można się oprzeć
To nic nie kosztuje
Wystarczy chłodnej wody
By odwzajemnić
Może przy potoku
Byłoby ci lepiej
Ale dałam ci królestwo moje
Przy kamieniu
 I żeby nie było
Że jest ci niewygodnie
Bo nie uwierzę
Każdy ma swoje miejsce
Nikt nie narzeka
Bo życie piękne jest
Własnie w kolorach takiego potrzeba
I do smaczku
kawałeczek wody i nieba
I nic więcej do szczęścia nie trzeba.


Pozdrawiam cieplutko.
To co załączyłam na zdjęciach ,to z 2 maja...3 maja zasypało śniegiem ,na minusie :(.....I z tych pięknych kolorów,zostały tylko wspomnienia...Coś się podnosi,coś chce przeżyć..Nie jestem w stanie pomóc.Czekam na łaskaw słońce ,niech wciśnie swoją energię i pobudzi do życia.Tyle się napracowałam ..Serce boli..ale ileż to razy coś się utraciło..Nie poddaję się..Ogród dla mnie jest ważnym lekarstwem na moją duszę..Dlatego tak o niego zabiegam.

A tak zaczęło sypać 3 maja::))od zmroku do świtu.....