28.10.2018

Pogoń za tęczą...

Pogoda w piątek była tak dziwaczna,że co chwila wychodziło słońce,chmury,i to cudo::))
Przyznam ,że takiej mocnej dużej tęczy nie widziałam.Musiałam ją gonić i zatrzymać w kadrze☺
W drodze do miasta po zakupy::)
Tu byłam bardzo blisko tęczowego mostu..zdjęcia z auta robione ,dlatego lekko zamglone.
Nie mogłam ująć jej w całości,bliżej miasta ją uchwyciłam::))




Wczoraj w nocy pierwszy śnieg spadł.Ale deszcz poranny stopił.W niektórych miejscach 10 cm. śniegu, auta jadące z różnych stron ,były obsypane śniegiem.Dzisiaj -3 nocą.
Jeszcze jesienne spalanie gałązek i liści,ciągle coś z drzew spada,najbardziej brzozy...nie mogę zgrabić wszystkiego ,ale już ostatnie liście na drzewach...Ostatnie dwa lata w naszej osadzie brakuje silnych wiatrów.Jak co roku jesienią i wiosną wiało okropnie.Zawsze bałam sie o dom ,bo wielkie stare drzewa rosną obok..żeby tylko nie złamało się i poleciało na  dom,myślałam..Teraz cisza i nawet nie drgną gałązki.Coś sie zmienia w pogodzie .

Zajadam avocado ,bo są zdrowe i smaczne.Z pestki wyhodowałam roślinkę,z łupinek zrobiłam solniczki.Mam okrągły kamień i umyte łupinki na 1 dzień zostawiam z kamieniem .Potem wyjmuje kamyk i łupinka sama już wysycha..
Można wykorzystać na stół do przypraw.Ja zrobiłam kilka ,bo latem np. przy ognisku ,czy grillowaniu ...mam oto takie przystawki.
Spinaczem ścisnęłam nosek by zrobić uchwyt::)
Na obiad zrobiłam placuszki ziemniaczane,schabik w sosie,surówki z kiszonej kapusty i buraczka.
 Nasza parka glonojadów uderzyła w amory::))
Nie wiedziałam ,że tatuś glonojad taki pracowity..Cały dzień pod kamykami czyścił norkę piasek ciągle przesypywał,samiczka odwiedzała popatrzyła i odpływała ,kiedy już był gotowy ,przypłynęła do niego i zaczęły się zaloty.
Ciągle obserwowałam i przegapiłam najważniejszej rzeczy...Składania ikry.
Kiedy wróciłam ,zobaczyłam sporą ilość jajeczek..
Szczęśliwi rodzice,z ulgą i radością usnęły .Otwory gębowe wyglądają śmiesznie, jakby oczy,nos,usta...były w tym miejscu.


Dzisiaj ładny dzień z zachodem słońca.
Wcześnie zapada noc::))
Pozdrawiam Was,odwiedzam.♥


25.10.2018

Piosenki wyszukane dla siebie..

Kiedyś chciałam posłuchać piosenek na YouTubie .Trafiłam na Adama Chrole.
Jak dla mnie, ma bardzo ładną barwę głosu.Jego piosenki są bardzo życiowe.
Nie wszystkim może sie spodobać ,ale posłuchajcie chociaż jednej..Sami ocenicie ,czy można przy takich piosenkach odpocząć.Zauważyłam ,że coraz więcej młodzieży bawi się przy takiej muzyce .Coś w tym jest...☺

24.10.2018

Geranium ...kwiaty które leczą.

Pewnie spotkaliście się z tym kwiatem,z pewnością niektórzy go mają.
Po dotknięciu liści ,pięknie oddaje nam zapach cytryny.
Był taki czas ,że nie mogłam go wyhodować.
Teraz mam 4 doniczki i pięknie mi rosną.
Jesień nastała ,zaczynam podlewać wszystkie kwiaty ,łącznie ze storczykami drożdżami.
Na 2 litry wody, łyżka drożdży.Wymieszam i podlewam.Raz w miesiącu.
Ale chcę napisać ,że geranium jest bardzo dobre na wszelakie bóle stawów,gardła,zębów.Leczy infekcje,oczyszcza organizm,jelita,żołądek.Poprawia krążenie,wzmacnia serce.itd...
Ja wykorzystałam duże liście kwiatów ,ścinam zawsze czubki,odrastają nowe gęściejsze.
Zalewam spirytusem 50% odstawiam na 2 tyg.w ciemne miejsce.Po tym czasie przecedzam z liści i przelewam do buteleczek.Wkładam też liść by eliksir miał więcej zapachu..Powiem Wam ,że leczy mój żołądek ,czasami mam kłopoty po tabletkach ,które muszę łykać jeszcze 2 lata.Na jedno pomaga ,to na drugie szkodzi..Ale biorę wtedy miarkę naleweczki i jak ręką odjął Łyżka stołowa pomoże w dolegliwości brzucha ,żołądka,na arytmię serca zauważyłam ,że pomaga mi kiedy czuję niespokojne serce.Oj człowieka dopada czasami słabość zdrowotna☺☺ale można sobie pomagać własnie w taki sposób.Uwielbiam zioła,nie boje sie ich spożywać.Ale trzeba z umiarem.
Moja córcia w lipcu zdawała na prawko w Łomży..Placyk świetnie zaliczyła,ale biedna spaliła sie na prostej drodze..Miała starego grata ,tak sprzęgło było wyrobione ,że nie czuła go kompletnie i zaczęła panikować ,nerwy zrobiły swoje.Zrobiła kilka błędów i koniec....
Dziwne to wszystko ,bo kiedy miała naukę jazdy ,jeździła dobrym autem.Instruktor pogratulował i powiedział ,że na 100% zdasz.
A kiedy doszło do egzaminu wylosowała starego grata,który nie pozwalał na dobrą jazdę.Chyba celowo to robią, by kursanci oblewali.Mają kilka takich aut i na tych kto w nie siada obleje na bank..Ile w tym prawdy ? to nie wiem.Ale nic to..2 listopada jedzie ponownie z chłopakiem.Jest przygotowana ,bo tu w Szwecji cały czas jeździła i ma opanowana jazdę .Policja bardzo rzadko robi kontrole.Z miasta do nas jest 14 km...spokojnie sobie jedzie ,jeździ też po mieście ,ale po południu.Wtedy jest spokojnie.Ryzykuje ,to fakt ,ale musi .Przez te kilka miesięcy zrobiła postępy.Bardzo opanowana i z wyczuciem.Wierzymy ,że teraz zda.Dwa dni weźmie sobie jazdy,już ma uzgodnione.Egzamin ma na trzeci dzień z rana.Samochód musi mieć ,bo bilety autobusowe drogie ,traci czas na czekanie. Różne godziny na uczelni...samochód ,jak wszyscy wiemy w dzisiejszych czasach jest konieczny.
Mamy swoje kamieniołomy☺
jak tylko potrzebujemy odpowiednich kamieni ,a była taka potrzeba ,z mężem zrobiliśmy nalot..
 Trzeba bardzo uważać ,bo kamienie kulają się jeden za drugim .Zobaczcie ile już zleciało spod korzeni drzew.

Ale można wybrać kamienie jakie się chce☺
Biedny pan mąż namęczył się ,trochę mu pomogłam::)No ale daliśmy radę .

Wczoraj lało przez prawie całą noc,dzisiaj słońce...zgrabiłam ostatni raz liście,zrobiłam otuliny na borówki i wszystkie róże.
Kiedy śnieg okryje moje arcydzieła to będą fajne potworki ☺☺Boję się zostawić borówki bez okrycia,mają 3 lata żywotności ,lepiej zabezpieczać ,bo nie wiadomo jakie mrozy nadejdą w tym roku.

Takie ciekawe chmury ,jesienią zawsze ciągną wielkie brzuchy☺
Są bardzo srogie,nie wiadomo co z nich spadnie☺kotłują sie tak nisko ,że mnie przerażają czasami.
Ostatnio odwiedziłam sklepy ze starociami,wyszukałam sobie fajną miskę..Uwielbiam robić tu zakupy ..można za bezcen kupić wspaniałe rzeczy.
Lubię sobie dogodzić,niby nic a cieszy się mordka .A niech tam...jak tylko dopada mnie smutek , wiem czym to zaleczyć::))
 Pierożki młodej zrobiłam ,z grzybami i kapustką..zachciało sie to ma ☺☺

A ja wolę naleśnika z malinami....☺☺Życzę dobrego tygodnia ...Oooo...a tu północ mnie zastała...oj oj...☺☺


17.10.2018

Moja jesień w zagrodzie...

Ostatnie piękne dni .Wykorzystałam  na maksa.
Ciągle liście zgrabiam,najgorszy czas.Ale trzeba to przeżyć..u nas zawieje raz porządnie i wszelakie pozostałości rozgoni na cztery strony świata☺


Tyle bursztynów jesień mi podarowała☺Uwielbiam ten czas,to nic ,że pracy mam więcej ...
Jesienne kwiaty jeszcze rozkwitają .
Aster jedyny zachował swoje życie.
 Stokrotki też nie próżnują

Szałwia wielobarwna lubi chyba jesień::)
 Troszkę mnie martwi krzew ,laur japoński jakby chciał rozkwitać ,a przecież czas na rozkwitanie jest wiosną.

W sobotę zrobię otuliny przed mrozem na wszystkie delikatne rośliny.Laur też był zabezpieczony dobrze ,nawet pozostały zielone liście.Dopiero go poznaję ,może nie gubi liści ..
Pościnałam lwie paszcze ,wiosną z łodygi ładnie odrosną nowe.

Goździki chińskie też  ładnie rosną ,nawet mam obawy ,że za bardzo ,mam sporo w ogrodzie goździków .Obsypałam próchnicą i zrobiłam kopczyki.W sobotę wybiorę sie do lasu po gałązki świerkowe i porobię delikatne okrycie na roślinki.
 Jeszcze pomidorki dojrzewają,czas na porządek w szklarni ,ale owoce wstrzymują prace::)))
 Wykorzystuję w szklarni miejsce na porządkowanie pelargonii i dalii.Po lecie przycięłam kwiaty i  będą stały w chłodnym miejscu do wiosny.
Nasiona nagietka przezimują spokojnie na sznurku☺

Zrobiliśmy dziadka ,dojdzie jeszcze babcia..Moja córcia chyba się zaprzyjaźniła.
Dla ptaków stół szwedzki::)))bardzo im pasuje. Wypłoszyłam ,byłam za blisko::))
Dziki winogron uratowany,Nowa ścianka dobudowana i jakimś cudem nie połamali mi tej roślinki::))
Co tydzień pachnie pieczonym chlebkiem w domu,nie kupuję w sklepie::))
Szarlotka też często gości ,bo sezon na jabłka::)))I uwielbiam to ciasto::))
 Gołąbki wegetariańskie dla córci
I dla nas z mięskiem ..do tego sos z prawdziwków..pychotka☺


W tym roku mieliśmy dużo grzybków .W naszych lasach przeważają prawdziwki::))Zapas mam ,mogę zajadać::))

Rybki są jeszcze aktywne ,kiedy będzie 10 st.zejdą na sam dół i zapadną w letarg ..Bardzo dużo mamy młodego narybku .Mieliśmy 9 czerwonych na samym początku,teraz jest chyba ponad 60 szt.Wiosną musimy odłowić ,bo będzie za gęsto ,dla ryb nie jest to dobre.Nie mamy dużego oczka...
Moje wspomnienie z lata,uwielbiam fotografować motyle::))
Czy nie są piękne::)))
Trzmiele też skradały nektar z malw .
Latem zawsze jest u nas dużo owadów,przyciągają je kolorowe kwiaty i zapach::))






To tylko połowa lata z mojej zagrody::)))
Pozdrawiam serdecznie i oczywiście odwiedzam Was::)))