12.04.2018

Smutek...pożegnaliśmy Cyganka♥

Stało się to ,co już od dawna byliśmy przygotowani.Nasz KOCHANY PRZYJACIEL CYGAN jest już po drugiej stronie tęczy.
Rak zaatakował jelita.Jeszcze niby pogodny ,ale cierpiał ,biegunka bez przerwy z kawałkami tkanki jelitowej...Straszne to..Pojechaliśmy wszyscy z rana do weterynarii.W domku dostał ulubione na pożegnanie lody..Zjadł całą miseczkę z takim smakiem...zjadł 4 ciasteczka ,ukochaliśmy go mocno.A on merdając ogonkiem jeszcze radości w nim tyle było,ale cierpienie chyba większe.Nie pozwoliliśmy na to ,by cierpiał bardziej.Decyzja była trudna,ale tak trzeba było.Nie wolna zwierzaczka trzymać w bólu,jak widzimy ,że coś już jest bardzo zaawansowane w chorobie ,to trzeba mu ulżyć.Czasami ludzie pakują pieniądze w leczenie,które już nawet nie pomoże.Tylko przedłuża czas.Piszę o tych chorobach co nie da się wyleczyć.
W Polsce usypialiśmy Czakusia 10 minut i po wszystkim..Szybko zastrzyk dostał na sen ,ale nie zadziałało dobrze...i zaraz lekarz wstrzyknął truciznę ,co widać było ,jak pies się zaczął dusić...I po chwili skonał.Wszystko było za szybko....
Z Cygankiem było inaczej i tu chylę czoło do lekarzy.........
Przywitała nas pielęgniarka bardzo serdecznie,zaprowadziła nas do pokoiku ,gdzie są usypiane pieski..mały ,przytulny gabinet, Zapytała nas ..
- Czy chcemy jeszcze z Cygankiem się pożegnać ?
-Tak...odpowiedzieliśmy,bo trudno nam było tak od razu.
Na podłodze leżał czyściutki gruby materacyk i biała z baranka kołderka..
Mieliśmy Cyganka kocyk,wyłożyliśmy na materac,bo postanowiliśmy zabrać go do domu i zakopać obok kotka.
Obok na biurku zapalona była świeczka,szyby były zasłonięte,do połowy,taka cisza,półmrok...Cygan usiadł cichutko ,spokojnie ..Ania przy nim,tuliła,głaskała .Ja na krzesełku ,ale ciągle go przytulałam i całowałam w główkę..Łzy leciały jak groch...To jest bardzo przykre,16 lat z nim byliśmy.
Po 10 minutach przyszła pani doktor ...przywitała Cyganka...porozmawiałyśmy o nim  chwilkę .Potem delikatnie wkuła igłę między łopatki .Cyganek usypiał bardzo powoli,wyciszony całkowicie ,pomalutku ułożył łepek na Ani kolanach,potem delikatnie ułożyła go na kocyku ,by było mu wygodnie..I tak czekaliśmy 20 minut aż uśnie.Leki tu są podawane bardzo delikatnie,po to by zwierzak pomalutku usypiał ,żeby rodzina widziała ,że nikt nikogo nie goni,że mamy tyle czasu ile trzeba .Co chwila zaglądała do nas pani doktor,pytała czy śpi....Musiała dołożyć dawkę nasenną ,bo Cyganek merdał ogonkiem ,chociaż nie miał siły wstać.Po drugiej dawce usnął już mocno.Pani pielęgniarka wygoliła mu troszeczkę sierści na łapce wkuła wenflon i wyszła .Po chwili doktorka przyszła wcisnęła truciznę bardzo powoli...zbadała serce...stwierdzając zgon Cyganka.Pogłaskała go,nas uściskała.
Zapytała .
- Czy potrzebujemy pomocy z wyniesieniem Cyganka?
Nie potrzebowaliśmy,bo mąż czekał na nas,nie wszedł z nami,nie dał rady..
 Przed wyjazdem ,ostatnia fotka.
Jeszcze radość w nim była.
Co za uśmiech..
Tu czekamy na podanie leku końcowego.
Ciężko jest bez niego,cisza,ciągle łapiemy się na tym ,że gdzieś Cygan jest...Zakopaliśmy obok Rudaska,w samym rogu na końcu naszej posesji ,pod drzewami.Jak tylko zakwitną niezapominajki ,będzie w tym miejscu błękitnie.
Nie ma cię, mój kochany wierny przyjacielu.
Ciężko bez ciebie,nie merdasz ogonkiem ,nie liżesz mi dłoni,nie szczekasz....Zapamiętamy Ciebie Cyganku do końca♥♥♥
......................
U nas piękna pogoda ,czas na wiosenne porządki ,które już zrobiłam w obejściu,posiałam kwiaty,pograbiłam...zrobiliśmy schody i ławki przy ognisku,jeszcze kamieni musimy przytachać i zrobić krąg do ogniska....


Jeszcze zrobimy grilla z kamieni,wędzarnię i stół .Wszystko będzie w jednym miejscu .
Stopniowo kupuję kwiatki,nie przewidziane są przymrozki,pomalutku zaczynam stroić ☺tu jeszcze dojdą goździki,maciejka.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA.OSTATNIO NIE MAM WENY ,JESZCZE PIES MNIE ZASMUCIŁ SWOIM ODEJŚCIEM.Ale jak się pozbieram odwiedzę WAS .Jutro zaczynam jeździć na masaże kręgosłupa...jakaś nowość ,firma mi funduje☺nic nie płacę ,ponoć po kilku zabiegach człowieka stawiają na nogi...Zobaczę czy u mnie będzie to samo,bo ciągle mnie dopada ból.ech nie ma co biadolić ,tylko żyć i cieszyć się z tego.
POZDRAWIAM CIEPLUTKO♥

44 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Pomalutku przechodzi,jest obok nas pod drzewkiem przy kotku pochowany.Teraz razem pilnują posesji ☺

      Usuń
  2. Szkoda tej Waszej psiny.... Nasz staruszek przeżył 18,5 roku. Też było trudno go pożegnać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,trudno było,ale trzeba żyć dalej,mamy piękne wspomnienia z naszego Cyganka::))

      Usuń
  3. To jak opisałaś pożegnanie z Cygankiem - bardzo bardzo ważne i wzruszające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewuniu,bardzo mi go brakuje.Merdanie ogonkiem ,polegiwanie na kolanach,pieszczoty....ech...

      Usuń
  4. No tak , całkiem niedawno , mój bratanek z żoną pożegnał swojego pieska czarnego labradora Lune.
    Podobnie było też tak w sen odszedł. Nawet jego PiS przyjaciel wilczej to zegnal. Ja zachowałem się jak twój mąż. Potem z nerwów wysiadlam z pociągu na niewłaściwej stacji,
    Smutne jest zeznanie naszych domowników , smutek taki sam , jak przy odejściu ludzi.
    Bratanek z zona , jak oddawali rzeczy Luby do schroniska ,
    to wzięli innego psa też suczek amstafa . Bella , bo tak ją nazwali jest cudowna aż dziw ,że się tam znalazła. Teraz ma z nimi dobrze.☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jula my już nie chcemy ,to drugi pies ,którego opłakujemy..Nie chcemy tego przechodzić...jestesmy już w takim wieku ,że musimy troszkę mieć czasu dla siebie.Pies to wielki obowiązek.Starsi ludzie powinni brać do swojego wieku psa,też wiekowego.Bo jak właściciel umiera to co potem z psem? lepiej jak pies odejdzie pierwszy.Ale my już nie chcemy...♥

      Usuń
  5. Witaj Danusiu.
    Znam te uczucie i żal po stracie.
    Sam kiedyś pożegnałem swoją psinę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Michał,ten kto miał psa lub kota ,to rozumie smutek i żal..Ale trzeba sobie dać czas i tłumaczyć ,że takie jest nasze życie.Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Nikt z naszej rodziny nie był w stanie pożegnać naszego Kajtka. Miał wylew wieczorem i cierpiał strasznie do 4 nad ranem. Też dostał lody (co jest, że psy to tak lubią?), jadł je z przerwami bo ból się nasilał. Zawieźliśmy go z kuzynem do znajomego lekarza, ale tam wszedł tylko nasz sąsiad. My nie mogliśmy mu spojrzeć w oczy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Andrzeju,trudne decyzje są czasami nie do przejścia .Ale ktoś musi...bo takie zwierzaczki same nie dadzą rady..Bez pomocy człowieka ,umierają w cierpieniu..♥

      Usuń
  7. Bardzo serdecznie współczuje. Wiem jak trudna to byla dla Was decyzja, ale Cyganek odszedl kochany -do samego konca. Przytulam mocno Danusiu :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥Tak ,to była wyjątkowa psinka..

      Usuń
  8. Współczuję, wiem co to znaczy ból po stracie kochanego, czworonożnego przyjaciela. Czytając Twój post, aż mi łzy pociekły. Trzymaj się Danusiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Nina♥Pomalutku wracamy do codzienności.

      Usuń
  9. Danusiu, pamiętam różne Twoje wpisy z Cygankiem w roli głównej, jeszcze z Torunia... Smutno, ale wszystko przemija.
    Bardzo trudne są takie pożegnania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Marysiu..ja to wszystko rozumiem i nie pozwalam na taki długi smutek...Trzeba żyć dalej.Zachować miłe wspomnienia.Pozdrawiam Marysiu.

      Usuń
  10. Smutno i trudno żegnać przyjaciela ale ma miejsce spoczynku blisko Was i kwiateczki nad nim.
    Piękną będziecie mieć strefę ognia a wędzarni zazdroszczę niezawistnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Krysiu ,kto kocha zwierzęta,ten rozumie to .Wędzarnię od dawna chciałam mieć,wszelakie mięska ,rybki...są pyszne wędzone::)))

      Usuń
  11. Danusiu, mam pd paru dni problem z komentowaniem na blogspotach. Może dzisiaj się uda. Popłakałam się, czytając o odejściu Cyganka. Od lat przeciez czytałam o nim same miłe wieści, a poza tym przypomniałam sobie nasze przeżycia sprzed 2 lat, gdy usypialiśmy naszą Kamusię. Powtarzam, że psy mają najpiekniejsze serca :) Pozdrawiam. An-Ula

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu Dziękuję że zaglądasz do mnie♥ Tak, kto kocha zwierzaki ,ten potrafi dać im dużo miłości ,opieki i bezpieczeństwa.Jeszcze nie możemy się przyzwyczaić,że go nie ma.♥Buziaki Aniu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciężko jest żegnać przyjaciela. Moja Bobisia miała początkowo złą diagnozę (wylew), od paru tygodni leczą jej błędnik. To starszy piesek, ma 13 lat, i dzielnie się trzyma. Akurat wyjechałam z kraju, więc dzwonię do rodziców i mogę tylko pytać, czy się jej poprawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świechna ,może lepiej zdecydować się na eutanazję,bo piesek wiekowy ,nie powie ,że go coś boli czy źle się czuje. Wylew i błędnik...to ciężkie już przypadki.Jest mu z pewnością ciężko.Wiekowe psy dochodzą trudniej do zdrowia ,o ile wyzdrowieją.Dlatego porozmawiaj z rodzicami i podejmijcie decyzję ,by piesek nie cierpiał..błędnik bardzo jest przykrą chorobą,czasami trzeba z bólem serca podjąć decyzję ,ale przedłużając mu życie...może tylko go tym się męczy.. Chyba że piesio bierze leki i jeszcze potrafi sam wychodzić na spacerek. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  14. Trudna chwila,piękne pożegnanie...
    Ciepełko wysyłam:

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej!...puk, puk .Jesteś tam ?..,
    Życie się toczy dalej i cieszmy się nim póki żyjemy.
    W Polsce piękna ciepła majówka , której mi nie popsuje nawet politycy.
    1- mają byłam w jednym parki zjadłam z mamą pierwsze wt gm roku pucharki lodowe.
    Dzisiaj po obiedzie idziemy na spacer do innego parku .Pokażemy sobie poogladamy roślinki a potem też na lody do nowej lodziarni koło nas.
    Pozdrawiam i zdrówka życzę Tobie i całej twojej rodzinie.😊👍😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jula Witaj ...mało mnie na blogu ,bo teraz jestem w moich ogrodach☺☺szkoda mi czasu na siedzenie w domu...ale coś niedługo skrobnę..Buziaki dla Ciebie i Twojej mamusi::))

      Usuń
    2. Lap komórkę w rękę i cynku nam zdjęcia z tych Twoich cudnych ogrodów. Tam ciągle coś nowego kwitnie.
      Czekam na zdjęcia! ☺

      Usuń
  16. Moja kochana! Dopiero teraz tu dotarłam i przeczytałam. I popłakałam się, bo przypomniałam sobie Waszego wesołego Cyganka. Bardzo smutno. A moja koteczka śpi obok mnie, też ma 16 lat i mam ją prawie 16 lat (od jesieni). I też drżę, jak to będzie bez niej (chociaż odpukać, nie jest chora). Wiem, co przeżyłaś. Ściskam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Haniu ,to trudne kiedy przyjaciel domu odchodzi..To drugi piesek w naszym życiu.I jeden kot.Już nie chcemy brać ,bo to straszny obowiązek.A jesteśmy coraz starsi i chcę troszkę już odpocząć od takiego obowiązku.Pozdrawiam Haniu.

      Usuń
  17. Czyżbyś w ferworze majowych świat i spraw zapomniała o nas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Krysiu nie zapomniałam ,zrobiło sie tak pięknie w obejściu i mamy cały czas pogodę ,żal mi siedzieć przy komputerze...ale niedługo coś napiszę::))buziaki.

      Usuń
  18. Przeczytałam z mega bijącym sercem. My uśpiliśmy Dinusia, bo miał wyniszczone nerki, bez szans na wyleczenie. Uśpienie trwało parę sekund. Minęło pół roku, a ja potrafię wyć jak oszalała. Dinko miał prawie 19 lat, z nami ponad 17. Jest moją wielką częścią i tęsknic będę już zawsze. Po pół roku wzieliśmy Timmiego, pokochaliśmy go, a jest z nami dwa miesiące. Tęsknota za Dinusiem to jednak osobna historia. Jest mi bardzo przykro, piesek taki piękny, taki uśmiechnięty nawet w cierpieniu, no ale miał dla kogo się uśmiechać. Ja wierzę, że spotkamy się z naszymi pieskami, przyjaciółmi od serca, wierzę w to i już. <3 Przytulam do serca w zrozumieniu. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko Dziękuj.Kto przeżył śmierć zwierzaczka ,ten wie co to jest za ból.Nasze zwierzaki sa na naszej posesji pochowane ::))To tak jakby nadal byli z nami::))Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  19. No niestety wiem jak to jest wrócić do domu po którym biegał tyle lat futrzak :(((

    OdpowiedzUsuń
  20. Koteczko,bardzo Ci współczuję..Słów mi zabrakło..

    OdpowiedzUsuń
  21. tak mi przykro , ale on juz jest w pieknym swiecie , bez bolu -i pewnie biega radosny przy was po ogrodzie ;-)
    ciesze sie Danusiu ,ze Cie znalazlam, ze znowu piszesz , ze tryskasz radoscia ,mimo ze sporo przeszlas -ja tez po 2 latach znowu pisze ( jakos brak tego pisania mi bylo )´pozdrawiam cie serdecznie ( Rybka)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój piesek ma 6 lat i jest chory na nerki, wypadają u zęby, więc czytam zmartwiona, że być może czekają mnie trudne chwile, przecież przez tyle lat człowiek zżył się ze zwierzęciem.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. The blog are the best that is extremely useful to keep.
    I can share the ideas of the future as this is really what I was looking for,
    I am very comfortable and pleased to come here. Thank you very much!
    ดูหนัง

    OdpowiedzUsuń
  24. DANUŚKA - POZDRAWIAM
    A CYGANEK HASA NA NIEBIESKIEJ ŁĄCE I OGONEM MERDA ....

    OdpowiedzUsuń
  25. The content of your blog is exactly what I needed, I like your blog,
    I sincerely hope that your blog a rapid increase in traffic density,
    which help promote your blog and we hope that your blog is being updated.
    login

    OdpowiedzUsuń