20.12.2017

WESOŁYCH ŚWIĄT...


NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA MIŁEJ I PEŁNEJ NASTROJU
WIECZERZY WIGILIJNEJ ORAZ SPEŁNIENIA MARZEŃ I NADZIEI
Życzy Danka

10.12.2017

Żeby zima przyszła ,trzeba latem straszyć....

Jeszcze wczoraj było tak na minusku
Moje kochane róże stoczyły ostatnią walkę z Panem Mrozem.
I się poddały....
Zachód słońca przecina niebo kolorami ognia,idą zmiany...
Późnym wieczorkiem zaczęło padać,radość moja wniebowzięta ..Jak ja kocham śnieg!Ma padać ,ma sypać ,ma wiać...delikatnie znaczy się ,bez zamieci..
Przez tydzień ma posypać,chyba do świąt się utrzyma::))I dobrze ,bo jest fajnie.
Dzisiaj wena mnie złapała,zrobiłam na obiadek rosołek ,fileciki z kurczaczka ,buraczki i ziemniaczki.A na deser PĄCZKI Z MALINAMI::))) Wystarczy trochę zmiany za oknem ,a we mnie już buzuje ogień do wszystkiego...do puki żyję ,to mam na wszystko ochotę.::)Bo już otarłam się o tę drugą stronę z lekka..Dlatego wiem jak żyć .
I tego się trzymam.
Córcia przyjechała z chłopakiem na obiadek,ja bardzo to lubię ...ja ogólnie lubię jak ktoś nas odwiedza::))Ponieważ dawno nie jadłam pączków ,to ...ciach mach i już są::)
1 Kilogram mąki tortowej
10 żółtek
pół szkl.cukru
Troszkę mleka letniego(2 szkl.)
Pół szklanki słodkiej smietanki
3 duże łyżki margaryny ,tak na oko ...rozpuścić
50 gr.świeżych drożdży
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Wcześniej rozpuścić margarynę -niech czeka na swoja kolej- dodać letnią
Podgrzać mleko na letnie
Ubić jaja z cukrem...............................................

Do dużej miski wsypać mąkę -ja daję tortową ,jest pulchna z drożdżami.
Zrobić na środku gniazdko
W szklance -pół szklanki letniego mleka rozrobić 50 gr.drożdżarzy -wymieszać i wlać do gniazdka w mące ,leciutko wymieszać w gniazdku by powstała masa budyniowa::))kilka razy łyżką by połączyć mleko z mąką..Odstawić na 10 min.
Kiedy drożdże podrosną,wlać śmietankę
Ubite jaja z cukrem-regulować letnim mlekiem ,ale nie przelać ,dodać rozpuszczoną margarynę.....
Wszystko wymieszać ,na początku będzie trochę niezręcznie ,bo się będzie przylepiało ciasto...Trzeba uważać,by nie było za miękkie,lub twarde,tu trzeba mlekiem zadziałać na oko...
Ciasto drożdżowe musi być wypieszczone::))Ja zawsze zagniatam do czasu ,aż ciasto będzie ładnie odchodzić od brzegów miski....nie będzie się przylepiało.
Wtedy podsypuję malutko mąką pod spód i przykrywam papierem ręcznikowym,odstawiam w ciepłe miejsce,tam gdzie nie ma uchylonego okna::))
Czekam aż wyrośnie.....
W ciepłym miejscu niecała godzinka i już jest.Trzeba sprawdzać .
Potem wykładam ,raz jeszcze delikatnie wyrobię na blacie i rozwałkuję na gruby placek.Mam deskę ,ale jest za mała ,dlatego blat dobrze umyty ,zastąpi deskę::))
Mam taką szklaneczkę węższą niż szklanka,robię krążki::)),nie może być duża szklanka, bo potem ciasto rośnie i są wielkie pączki...
Polecam do nadziewania maliny.
Mrożone wstawiam na chwilkę do mikrofali, potem odstawiam ,one już dojdą do siebie.Mogą być leciutko jeszcze zamrożone,ważne by nie było ciapy::)
Potem w palcach leciutko formuję placek,kładę malinki,łapię za końce i formuję bułeczkę,palcami sklejam górę.Maliny są bardzo pyszne ,niech się chowają konfitury z róży""))))
Uformowane bułeczki odstawiam na 10 minut ,w sumie te pierwsze szybciej podrastają , je trzeba pierwsze rzucać do gara::))Nie sypiemy mąki ,tylko odrobinkę pod spód...
Do garnka  wlewam 2 l. oleju...Robię na oleju ,są smaczne lekkie i nie czuje się zapachu smalcu...do tego łyżka octu ...Ocet mieszam jeszcze z zimnym olejem ,przy rozgrzaniu lekko będzie skwierczeć ,ale to chwilka::))
Wkładam na delikatny rozgrzany olej i patyczkiem + widelec przewracam co chwilka ,tu już trzeba pilnować ,by nie były za mocno spalone.Ja na koniec czasami sprawdzam patyczkiem ,czy nie są surowe....ale jak kilka razy pączka obracamy w oleju na złoty kolor ,to wystarczy..

Na tacy kładę papierowy ręcznik i na to wykładam pączki.
Po ostudzeniu ,obsypuje cukrem pudrem ,bo najbardziej mi smakują.
Te wszelakie polewy, są tak kaloryczne , sam ulepek..U mnie pączek musi być pączkiem::)))Te całe mazidła zabijają smak ciasta.Ale rzecz gustu i smaku...Tak robiła moja ,babcia ,mama i teraz ja.
Jeszcze ciepły i TE MALINY rozlewały mi się w ustach ...no coś smacznego....☺☺
A taki jest koniec mojego pączkowania☺☺☺
Proszę się częstować::)♥♥
I zapada wieczór.....,ozdobiona choinka w śniegu ,pięknie się prezentuje::))

 przysypane światełka ,też uroczo...
Okryło roślinki::))I dobrze ..
 Choinki dostały piękna::))
I ciągle pada::)) Na szczęście!

Z sypialni.....  z góry też mam widoczek,dwie ustrojone na biało choineczki zdobią za domkiem::)
Trzeba się cieszyć::)
Tak miło jest ,właśnie kończę pisać post i słucham -A.Bocelli.


Jak to dużo nie potrzeba ,by wejść w nastrój przedświąteczny...Pozdrawiam Was Kochani ...Odwiedzam w wolnej chwili::))

08.12.2017

Na złość zimie-lato czynię.

Tak też zrobię w dzisiejszym wpisie.By rozweselić Wasze serca.
Za oknem halny buczy ,huczy,gębę drze .Przestało lać.Idą zmiany ,ma śniegiem sypnąć.Ale ja ,nie taka głupia,zrobię sobie lato , w moim ogrodzie aż kipi od towarzystwa..
Moja wiosna w zagrodzie jest piękna w sobie,każdego roku upiększam,zdobię.
 Rośnie tu paproć bardzo stara
więc ją podlewam,do niej śpiewam
Lilie majowe silne zdrowe
w każdym kąciku jest ich bez liku
Kamienie całe "okwieciałe "
wszędzie zrobiły się całkiem białe.
A co powiecie na te bratki
Gdy na nas patrzą bezustannie
Ten stary bratek z wąsem pod nosem
z lekka się skrzywił pewnie od słońca
A może coś mu nie pasuje
Że fiolet lekko się pudruje
Nic się nie zrobi z życiem bratka
Kolorek skacze z kwiatka na kwiatka.
Róża czerwona od miłości
Każdy gdy patrzy to zazdrości.
Białe natomiast są  niewinne
Takie dziewicze nawet dziecinne.
Żółta jak dama przy swoim panu
Mała kokietka lekka podnietka
Czy to nie piękny
Błękit z różem
Mogą być nawet kaczeńcowe
Kolory żółte ponoć zdrowe
Każdy kolorek w jakimś kwiatku
Zostawia radość chęci do życia
Więc się trzymajmy tych kolorów
Nie miejmy tu już nic do ukrycia...



takie tam- pleciuszki danuski ::)))kwiaty z mojej zagrody,to tylko malutka część::))Pozdrawiam cieplutko.

05.12.2017

Motyle...

Oddaję nektar motylom
Niech radują się chwilą
Życie ich takie króciutkie
Cichutkie.
 Bez nich uboga wiosna
Kwiaty jakby smutniejsze
Gdy nie ma przy mnie motyli
To co umili mi chwili.
Kochajmy je na swój sposób
Mniej lub bardziej radośnie
One zapamiętają
Jak bliżej będzie ku wiośnie.


pleciuszki danuśki...☺☺
fot.z internetu.

02.12.2017

Jak to mówią -fajno jest.....

U mnie jest "FAJNO "
No bo tak,odczuwam już nastrój świąt.Gdzie się nie spojrzę ,tam dekoracje,drzewka kolorowe,w każdym oknie zapalone są ładne świeczniki. W każdym oknie zdobią .Szwedzi niektórzy twierdzą,że palące się lampki w oknach ,miały ułatwić żeglarzom powrót do domu.Inni ,że palone lampki wskazywały drogę zbłąkanym wędrowcom.Natomiast najbardziej ,chyba z przyzwyczajenia się do tych światełek.Zimą w Szwecji szybko zapada noc,praktycznie o 14 godzinie już robi się ciemno.Wszędzie w domach bije światło lamp,każdy to lubi i cieszy się tym ,dodaje energii,ponieważ mało słońca w zimowe dni.
Chodząc po sklepach ,wszędzie już świąteczne produkty.
Każdy już szuka prezentów ,kupuje stroiki,różne smakołyki..
Ja też ,jak co roku .W Polsce tego nie robiłam ,tu natomiast ,zauroczyły mnie Mikołaje...☺W każdym domu Mikołaj musi być,a nawet kilkanaście::))Ustawia się je w różnych miejscach.Ja w tym roku dokupiłam jeszcze,niech cieszą się razem z nami::) Kiedy przyjdzie pora strojenia ,będą ozdabiać miejsca::))
Jak dobrze ,że są tu takie fajne sklepy "  loppis"
Uwielbiam tam bywać ,bo tanio i bardzo ciekawe rzeczy można sobie kupić.
Spodobał mi się ten kościółek w środku zapalam świecę malutka lub na baterie.
Mikołaje na choinkę
Fajniusi prawda::)))
Wymyte wyglądają młodo::)) ale figurki maja niektóre po 30 lat .

Są wiekowe i dlatego je uwielbiam.
Ten jest rocznik mojej córki 22 latka::)Pod spodem zapisana oryginalnie data i imię właścicielki dawnej::))
Tu trzeba będzie zapełnić gar ,ale to dopiero na święta::)

Czerwono będzie w moich kątach::)))
Śniegu brak ,słońce ostatnio ogrzewało,jakoś tak gryzie się zapalony świecznik z trawą ,tu musi zimowo być ,a jest wiosennie..
Fiołki mi rozkwitają 1 grudnia.
Dopiero co opadły liście ,już zaczynają wypuszczać nowe::)

Ryby o tej porze zawsze już spały,mało kiedy wypływały.
A nasze sobie hasają::))
Róże jeszcze zakwitają ,po kilkudniowych przymrozkach.
Choinki już zdobią::)
Bez śniegu to nie to::)
Wczoraj piekłam ciasteczka
wyszły smaczne::))bliżej świąt udekorujemy troszkę.
Co swojej roboty ,to swojej.
W tygodniu zrobiłam papieskie kremówki..
Oj smaczne są ,to ciasto jest bardzo delikatne dla podniebienia::))
Dzisiaj była u mnie moja sąsiadeczka::))
Własnie coś tam kręci z bukietem.I tak w trójkę przy kawce i winku ,oraz whisky ,miło spędziłyśmy wieczór.Wino piłyśmy z córką ,sąsiadka whisky ,bo lubi::)Niech Jej na zdrowie będzie.♥
Moja córunia ,pięknie zalicza sesje.Od stycznia zaczyna praktyki w szpitalu.Radzi sobie to moje dziecko ,odnalazła się całkowicie tu.A tak zamartwiałam się o nią ,że sobie nie poradzi.
Na razie dni u mnie spokojne ,ale jak to u mnie ,zorganizowana jestem po całości☺☺.Nie dla mnie niewyspane noce ,latanie ze ścierkami ,pucowanie ,prasowanie..zakupy też mam zaplanowane tak ,że wszystko ma swój dzień.Tak sobie wypracowałam swój czas nie tylko przed świętami::))
Pozdrawiam Was z moim zachodem słońca::))
I moim latem ,namalowanym prze zemnie::))) Dziękuję za komentarze odwiedzę Was jutro::)))