poniedziałek, 15 maja 2017

Nie warto narzekać.......

Nie warto...
To nic to nie da.U nas przyroda opóźniona .Było w miarę fajnie ,ale te nocne przymrozki do maja,nie pozwoliły roślinom na rozkwitnięcie .Od początku maja,wszystko zaczęło rosnąć ,powietrze wilgotne ,ciepło,przelotnie z leciutkim deszczem ..Bez przymrozków,roślinki odżyły.Ale jabłonie ,bzy jeszcze w powijakach,dopiero co liście malutkie wypuściły.
Dzisiaj na spacerku z Cygankiem byłam ,godzinka 17-sta w lesie ptasi koncert,boże jak pięknie śpiewały...zielono wszędzie ,powietrze niesamowite,aż dech zapiera.Jakie mam szczęście ,że mieszkam w takim miejscu.Zero hałasu, "ludzi-miastowych tłoków "aut..itd.

Anula.👱👱👱👱👱👱👱👱👱👱👱👱👱👱👱
Rozchorowała mi się dziewczyna.Od kiedy zaczęła praktyki,załapała anginę,oczywiście lekarz przepisał antybiotyk,zrobił wymazy ,pobranie krwi..Nic nie wykazało żadnej bakterii paciorkowca.Po 10 dniach leczenia ,przez dwa dni spokojnie było.I od nowa ..Przyszła z praktyk , cała rozpalona.
-Mamo chyba coś mnie rozbiera od nowa ,bo to samo zaczyna się dziać.
Zaglądam w gardło ,a tam ropa na migdałkach...
No rzesz ty ,ampicylina przez 10 dni...tylko uśpiła.....
Pojechała do lekarza ,raz jeszcze pobrali krew z palca ,żyły...wymazy z migdałków.Poczekała 15 minut  na wyniki,teraz mają nowoczesny sprzęt ,szybka diagnoza...Nic nie wykazało ,czysto...Może to dobrze ,bo gorzej by było,gdyby coś się pętało w organizmie .Przepisał jej inny antybiotyk,zdziwił się że po tym pierwszym nic nie pomogło .Jeżeli ten nie zadziała ,to następna wizyta już w szpitalu i wycięcie migdałków.
Dwa dni w domu przeleżała,oczywiście lek zadziałał na tyle ,że migdały zaczęły się goić.Ale CLINDAMYCINA JEST BARDZO SILNA..Nie dało rady na więcej..tylko 3 dni ,a miała brać 10 dni.
Po każdej dawce ,dostawała uczulenia,bąble na nogach,plecach ,właściwie na całym ciele ..drapała się, jakby ją chmara komarów obsiadła.Od razu odstawiliśmy lek,trudno .Takie to jest leczenie ,na jedno pomaga ,na drugie szkodzi.Ponieważ trzy dni zrobiły swoje,trochę pomogło,chyba będzie dobrze .Dzisiaj poszła do pracy ,bo jeszcze do czwartku praktyki...Ale najadła się czosnku☺płukanie gardła woda+sól....tabletki na gardło...I w ten sposób dokończy leczenie.Do lekarza już nie pójdzie ,musi przejść.W końcu była leczona  ,może zadziała z opóźnieniem.Ale truć się nie będzie.
Dzisiaj po dwóch dniach nieobecności w pensjonacie,przywitali ją radośnie ,nawet  stęsknili się za nią. Bardzo dobrą opinię wystawi jej przełożona. Chętnie by  przyjęli ją do pracy .Ale to nie dla niej,ona ma wyższe cele,tu tylko musiała się zmierzyć z codziennością.Naprawdę dziewczyna obrotna ,miła ,bardzo opiekuńcza do staruszków ,każdy ją chwali ,zżyła się z dwiema babciami::))One tak ją proszą ,by chociaż raz w tygodniu je odwiedzała .Będą za nią tęsknić .Jak mi opowiada o nich , ma łzy w oczach,jakoś tak jej szkoda tych ludzi ,troszkę się z nimi zżyła,poznała wszystkie obowiązki tej pracy,personel..No,ale tak to już jest..Za tydzień normalne wykłady.I pamiątkowe fotki ☺
Tu jest biuro zarządzania☺☺
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO

Troszkę zaczyna się dziać w jej życiu,.Moja malutka córeczka ,tak było to niedawno...A już wyprowadza się od nas do chłopaka.Mają mieszkanie w mieście,dwa pokoje z dużą kuchnią +łazienka,balkon..W mieście młodym lepiej ,bo wszystko na miejscu,uczelnia ,praca..Na razie mieszkanie w blokach ,jak wszystko będzie się układać  w związku,to kupią sobie domek ,zrobią remont,muszą być też obowiązkowo 2 konie,bo córka bez koni nie może żyć.Tu nie ma problemu z kupnem terenu,tylko trzeba mieć stały dochód.Banki dają wysokie kredyty.Tu nikt nie odczuwa miesięcznej spłaty,jest tak fajnie zrobione ,by klient nie ponosił strat i mógł spokojnie spłacać.Nie odczuwa się tego.Np.300 000 tyś koron  kredytu ...miesięcznie 1200 koron, trzeba spłacić.Przy zarobku np 19.000-30.000 tyś.Bo są rożne pensje  ,to naprawdę nieodczuwalne kwoty.Dlatego prawie wszyscy w Szwecji biorą kredyty w szczególności młodzi.Ale starszym też dają ,bo w zastaw idzie dom..Jak umrze  ,bank dom sprzedaje i ma zwrot pieniędzy ,często na tym zarabiają. Są to rzadkie przypadki.Oczywiście im większy kredyt ,tym większa suma do spłacenia .
Dopiero się urządzają ,zrobiła kilka fotek w trakcie sprzątania,jeszcze muszą dokupić trochę sprzętu .ale pomału.Dopiero miesiąc jak P dostał to mieszkanie.
Kuchenka przyjemna.

Jeszcze wszystko w powijakach::))
A my?.............zostaniemy sami.Dobrze że to tylko 15 km nas dzieli,obiecała ,że często będzie nas odwiedzać::))Ale to tylko tak się mówi,po szkole nie będzie chciało się jechać ,bo trzeba też odpocząć ,no i mamusi nie będzie ,więc musi obowiązki przejąc na siebie,oczywiście razem muszą gospodarzyć::)Wiem ,że będą razem wpadać,bo tak tu fajnie jest odpocząć .Do puki żyjemy ,to zrobimy wszystko tak ,by potem miała dobrze..Może ten dom sprzedać ,może do niego powrócić...Ale wiadomo ,że z tego będzie dobry użytek .Tu gdzie mieszkamy ,nie ma miejsca na konie, jak nas nie będzie,to pewnie sprzeda za dobrą cenę ,bo dom jest odnowiony i robiony od podstaw.Ale co tam się tym teraz martwić.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
A u nas nadal bałagan
mąż sam wszystko robi
długo to trwa,ale za dwa tyg.
powinien skończyć.Te paskudne
białe podłogi ,schody które są kolcem w oku.Boże każdy włos ,okruszek,rysa jest widoczna.Nigdy w życiu takich podłóg ,Ale  w Szwecji kochają białe ściany ,podłogi ,domy na zewnątrz. Ponoć ten kolor jak i inne,niebieski,szary,czerwony..musi wgrać się z  ekologią .

Wywalamy barierkę,komin cegiełkami obłożony,deski na ścianie,podłoga też ze schodami nowa będzie. Troszkę akcentu zieleni Tapeta z Polski -las bambusowy::)
Tak wygląda na ścianie.
fajnie to wygląda .Jak skończymy ,to dopiero efekt będzie::)
Teraz trzeba uważać by nie polecieć w dół.☺☺
Jeszcze nie jest gotowa balustradka.
Kiedy to będzie koniec?jeszcze troszkę ..
Ciężko robi się w tym miejscu ,bo wysoko jest i trudno z wejściem ,trzeba kombinować z drabiną.
Takie deseczki chciałam na ścianie.

BBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBB

A w moim ogródku?
Oj robi się coraz fajniej,bo jest już ciepło,przelotny deszcz dobrze robi dla roślin,u nas wszystko jak w gąbkę wchłania wodę.Taki tu teren ,że kałuży nie zobaczysz::))Pomidory rosną w szklarni,są już fajniutkie krzaki,sałata,rzodkiewka ,ładnie wschodzą ,ogórki mąż zasiał,bo to jego specjalność::))Ja jutro fasolkę posadzę.
Drzewa jeszcze nie kwitną ,jabłonie chyba za dwa tygodnie ,bzy tak samo..Chyba miesiąc opóźnienia w przyrodzie...

Ale Gacek już rządzi::)
Pigwa z pigwowcem zaczyna
rozkwitać.
Tulipany i skalniaki też::)
Niezapominajki
Takie malusie wsadziłam
A teraz pięknie wychylają główki::)
Białe niezapominajki
Wszędzie są zasiane.
Uwielbiam kiedy niebo
jest w moim oczku::))
Wszystko zaczyna się zielone robić
Ten czas najpiękniejszy.
Jeszcze kwiaty gotowe kupię w sobotę
powsadzam w donice i powieszę pod daszek.Wtedy już będzie kolorowo.Przymrozki już nie wrócą ,można działać.
Zlewałam nalewki
żurawinowa ,pyszna.Moja musi mieć zapach,smak,kolor...i najważniejsze w dobrej nalewce ,musi być tłusty osad na szkle ..tak  się mówi .Ale to jest własnie ten osad, smaku i zapachu.

Cytrynówkę na miodzie z dodatkiem pigwy.
Mam 4 buteleczki.Zlałam raz jeszcze ,oczyściłam z dna,bo zostaje bukiet smakowy.Ja nawet tego nie wylewam ,bo nalewka ma  lepszy smak.Z góry jest przejrzysta,z dołu jak coś wleci to tylko owoc,żadnego parcha...☺
Prawie cały lipiec będą u nas goście,szykuje więc pomału wszelakie trunki,bo trzeba jednak ugościć ,będą ogniska ,grille,spotkania znajomych z moją rodzinką -poznania..Cieszymy się ,bo bardzo stęskniona jestem za gościnnością.☺☺
Na dzień dzisiejszy sama się goszczę.

Tak porównałam nasze podwórko ,tylko przed domkiem .26 maja 4 lata ,jak tu mieszkamy.Było tak.....
A teraz w tym miejscu jest tak..
Żywopłot był w opłakanym stanie.



 I tak z 1000m2  zarośnięte trawami,
zrobiliśmy fajniutkie miejsce na naszą przyszłą starość::)
Kończę ,bo zanudzam jak zawsze moją codziennością,ale jak dla mnie, dużo się dzieje,bo w tym uczestniczę.
Zaglądam do Was ,wiosna odgoniła niektórych od blogowania☺☺
P OZ D R A W I A M.