niedziela, 30 kwietnia 2017

Maj opóźniony o 3 tygodnie...

Jutro maj,piękny miesiąc.Ale u nas jakby początki kwietnia.Bzy dopiero malutkie pączki w liściu,brzozy gołe,wszelakie drzewa jeszcze bez liści.Trawa dopiero zielenieje ,kwiaty opóźnione w rozkwicie.Dopiero od dwóch dni, mamy pogodę ,zapowiada się na dłużej ciepło. Roślinki wyczuwają ciepły powiew wiatru::))Od razu wszystko ruszyło.Przyroda nadrobi raz dwa..
Dzisiaj przeszłam po moich rabatkach ,maciejka ładnie przetrwała mrozy,rośnie zdrowo...Groszek pachnący powinien już wschodzić ,ale nie zauważam nic w jego kiełkowaniu.Dzisiaj kupiłam nowe nasionka i posadziłam gdzie się dało...Mam nadzieję że te stare i nowe wyrosną za dwa tyg. Najwyżej będzie las groszku::)Było zimno to pewnie nasionka czekały na słoneczko.Mam już posadzone dalie,mieczyki.Jeszcze wstrzymałam się z pelargonią i innymi kwiatami na skrzynki i donice.Za dobry tydzień zacznę działać.
Pomidory już wsadzone, podgrzewamy nocą farelką.Bardzo dobry sposób na zimne noce.Wystarczy nastawić na mały stopień ciepła i może sobie ogrzewać .
Dzisiaj przesadziłam kwiaty
wiosna tego wymaga::)
I kiedy skończymy na górze remont .
Będą  zdobić kąty::)
Moje tulipany dopiero w pąkach::)
Kaczeńce w oczku
w rozkwicie::)
Tu jeszcze krokusy
żonkile::)bratki nieśmiało
w rozkwicie::)
tu też błękity::)))
I tu::))
Są urocze::))
Trawka pierwszy raz skoszona::)
Z wysokości na moje bajorko::))
Nasze poletko już gotowe do siania ogórków,sałatka jest w innym miejscu .Cebulka już ładnie wschodzi.
Koper rozsiałam gdzie się da,bo jak posiałam w rządku nic mi prawie nie wyrosło.Postanowiłam sypnąć, jak sianie zboża garścią::)Ponoć najlepiej rośnie,nawet w kwiaty sypnęłam .
OOOOOOOOOOOOOOOOOOO
Moja córcia w swoim żywiole.
Przez miesiąc ma praktyki na geriatrii.To pierwsze praktyki w jej edukacji.
 To są pomieszczenia ,tu starzy ludzie
mają zapewniony spokój ,opiekę ,lekarzy,niczym przedszkole.
Trzeba przy takiej osobie zrobić wszystko.Anula już wie jak zmieniać pieluchy,karmić ,myć ,spędzać czas wolny z daną osobą,czytać książki,spacery.
Bardzo przyjemnie
,tu starzy ludzie mają wspaniałą opiekę.Każdy kaprys jest spełniany.
Lekarze i pielęgniarki chodzą przy nich, jak przy jakiejś elicie::)).
Tu jest duże poszanowanie dla
starego człowieka.Ogólnie Szwedzi
nauczeni są dokładności ,dbaniu ,odpowiedzialności za swoja pracę:)
Anula zrobiła kilka fotek na pamiątkę::)bo to jej praktycznie pierwsza praca ,niby praktyki ,ale musi uczyć się od podstaw. Ten tydzień opieka,drugi tydzień wszelakie urządzenia ,włączania ,ustawiania.Potem aparatura ,mierzenie ciśnienia ,zastrzyki::))itd...
Bardzo ją to pociąga.
Po paru miesiącach następne praktyki  ,prosektorium.hospicjum...potem szpital i oddziały..
Oj będzie się działo::))

Cisza i spokój na korytarzach nie ma tłoku::)
Opowiada mi z takim podnieceniem co ją każdego dnia spotyka,a dzieją się na tym oddziale różności.Każdy jest inny i wszyscy czegoś oczekują::)
Jednego trzeba pogłaskać ,drugiego pocieszyć ,innego przetrzymać bo z lekka nerwowy::))))I mieć anielską cierpliwość ,ciągle z uśmiechem::))
Tu sobie zrobiła fotkę na zapleczu::)))
Przebranie obowiązkowo w ciuchy szpitala.
Wszystko na nią za duże,bo akurat nie było rozmiaru S.
Uśmiała się z tego ,bo ona nie lubi szerokich ciuchów,a tu ja dopadło w rozmiarze L ::)))Ale codziennie jest wymieniana odzież.

 Tu na spacerze::)
A to dla personelu fotel relaksujący
Każdy ma 30 minut na wypoczynek.
Zmieniają się ,kto ma taka potrzebę.
Warunki personel ma bardzo dobry.
Tak ,że moje dziecko weszło
w dorosłe życie .
Bardzo jest chwalona,bo słyszała ukradkiem ,co mówi o niej przełożona.Za miesiąc będzie miała wydaną opinię z zachowania i pracowitości jej::))A będzie z pewnością bardzo wysoka ,bo wszystko rozumie i łapie raz dwa .W następnym tygodniu odwiedzi ją jeden z wykładowców uczelni,bo każdy ma swoją grupę pod opieką .I tak tu jest ,jeżeli praktykant jest poza uczelnią,to obowiązkiem jest opiekuna tego praktykanta ,zobaczyć jak sobie radzi ,porozmawiać z personelem  o samym praktykancie.Jest to miłe ,bo mają rozeznanie ,czy  uczeń sprawdza się w tym co robi.. Bo jak nie to zaraz proponują mu zmianę ,wyszukują innego zajęcia..Czasami tak bywa ,że nie trafia się z zawodem.Dopiero w wykonywaniu i uczeniu się od podstaw ,pokazuje  tak naprawdę ową pracę .Nie każdy jest na to gotowy ,np. widok krwi ,czy kału..
Anula pięknie mi opowiada o tych starych ,schorowanych ludziach.
-Mamo mam czasami łzy w oczach,ja teraz inaczej myślę o starości,jacy ci ludzie są nieszczęśliwi..Ale też ile w nich siły ,radości,złośliwości,chęci ...itd...
W czwartek przyszła po praktykach , bardzo osłabiona.
-Mamo ,chyba mam gorączkę ,boli mnie gardło.
 Zaglądam a tam ropa!!!Angina i to okropna.
Bardzo się zmartwiła ,bo co powiedzą w pracy...Pojechała na drugi dzień do przełożonej,pokazała gardziołek ,powiedziała o wszystkim .Od razu lekarz ,zbadał,pobrali z palca krew,zrobili wymazy z gardła,wypisał antybiotyk i kazał iść do domu. Już jest dobrze ,gardło powraca do normalności.
Penicylina zadziałała raz dwa.Tu jest fajnie ,że przy chorobie pobierają wymazy od razu..i krew. Wyjdzie jaka bakteria ją zainfekowała.
Jutro już idzie ,bo dobrze się czuje ,leki bierze i będzie ok.
IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII
Odmroziłam pigwę ,jeszcze moje kwiaty widoczne::) ale już są na rabatkach::)

Zrobiłam dżemik
Bardzo szybko się prużą
Potem blenderem na koniec
zmiksuję dodam cukru,włożę do słoiczków i mam pyszny dżemik.
Jest wspaniały do herbaty ,smaczniejszy od cytryny,stawia na nogi kiedy infekcja nas atakuje i wzmacnia organizm..Do biszkoptu ,do wafelków ,lodów.. niezastąpiony rarytas.

Przy sobocie drożdżówka
pachnąca rodzynkami☺

Nareszcie znalazłam na starociach witrynę kuchenną,taka chciałam mieć,teraz mam wszystko w komplecie.ława,stół krzesła i witryna,połowa kuchni w drewnie.No taki mam styl,uciekam od nowoczesności,nie musi być na topie..Ja w mieszkaniu mam ,to co lubię ,co wygodne.A może jestem staroświecka ☺
Trudno ,ważne że nikomu nie doradzam i jeżeli coś nie tak ,to zostaje w moim domu::)
Moja synowa z Łodzi też ma swój ogródek na małym balkoniku::))Lawenda i coś jeszcze:))
Kiedyś na tym parapecie rosły pelargonie ,które sadziłam::))Teraz syn rządzi::)).

Pogoda nareszcie ,kości obolałe wygrzewać zacznę słońcem ::)Jutro działamy na powietrzu,robimy daszek na grilla.☺☺na starej ściętej śliwie,będzie ciekawie .Pokażę fotki jak ukończymy prace::))Boże ,kiedy to się wszystko skończy?
POZDRAWIAM.


piątek, 21 kwietnia 2017

Nie ma jak w domu...

Wszystko mija ,wracamy do codzienności.Wyjazd przed świętami udany bardzo::)Było miło i spokojnie::)W gronie najbliższych mieliśmy czas na rozmowy ,spacer,smaczne jedzonko,saunę ,jakuzzi.Nigdy nie byłam w tych stronach Szwecji.Całkiem inny krajobraz,inna budowla,więcej stylu duńskiego .
U nas skały, a nad morzem piękne wzgórza ,niczym Szkocja::))
Zapraszam na małą wędrówkę .
Od domu do miejsca naszej bazy mieliśmy 400km....3 godzinki i byliśmy na miejscu.
 Helsingborg widziane przejazdem do celu.
Piękne małe portowe miasteczko.
Bardzo blisko Danii.Stąd odpływają promy do Polski czas przypłynięcia do Świnoujścia o połowę krótszy niż z Karlskrony.

Bardzo czyste i zadbane miasto:)
Błękitne kwiaty na trawnikach::)
Z przyjemnością kiedyś tu wrócę::)
Potem Ystad.Też urocze::))
Fotki z auta robiłam ,chcieliśmy jak najszybciej dojechać,dlatego nie zatrzymywaliśmy się.
Urzekły mnie te wzgórza ,morze rozciąga się zaraz za tymi wzgórzami.
 I tak jechaliśmy w wzdłuż dość długo.

Morze raz się chowało raz ukazywało.
Coraz bliżej celu::))i fajniejsze widoki::)
Dotarliśmy po 15 -stej godz.Dojechała reszta rodziny szefa. Zrobiliśmy rozładunek ,zajęli pokoje i zaczęliśmy biesiadowanie::)
 Obok beczka sauna.Komu przygrzało ,ten na leżaku się studził::)
Sauna ogrzewana drewnem,całkiem inna niż na prąd,szybko się nagrzewa i jest inny zapach.
Tu mały relaksik::)Dla mnie było za chłodno,weszłam do Jakuzzi na drugi dzień☺Szwedzi już czują lato,dzieciaki na boso ,maluchy nago latały do sauny i potem jakuzzi..Mokre głowy ,krótkie rękawy,gołe nogi..na dworze 11 st.Ja ubrana w dres i pled na plecach☺☺.Podziwiam rodziców,wcale się tym nie przejmują ,nie zwracają uwagi ,czy zimno ,czy głodny.Zero zakazu i nakazu..Włosy schną na wietrze::))))ciałko chłodem smaga ,na bosaka maluchy latały cały czas ,a trawa zimna...bryyyy..To nic że z nosa leci ,katar to nie choroba☺.Tak wychowuje się każde dziecko,Szwedzi uwielbiają chodzić na boso ,szczególnie w domu i zagrodzie..Takie panują zwyczaje.Buty zostawia się przed drzwiami ,nawet jak idziemy z wizytą::)

700m. mieliśmy do morza,piękne wydmy,trzeba uważnie było wybrać drogę by nie pójść w inny kierunek::)
Latem trawy zielone i wysokie
Żeby dojść do morza, musieliśmy pokonać tę trasę::))
Było fajnie ,jak na pustyni::))
Byliśmy w tym miejscu::))
Koleżanka pokazuje mężowi Danię ,która jest widoczna z daleka .
Plaża piękna ,czysta,ci co tu mieszkają spacerują z dziećmi::)zero tłoku.

Plaża naprawdę mnie zauroczyła::)
Powrotna droga była lżejsza ,bo szliśmy inną drogą.W pierwszy dzień trochę wiało.Na drugi dzień ładnie .
Panowie popłynęli na połów dzikiego łososia.20 km w głąb morza na dwóch kutrach..Mąż oczywiście z kolegą ucierpiał strasznie, kilka razy głowy za burtą były ha ha ha
Ale nie wrócili z pustym koszem.

Zachwyt był i radość 3 duże łososie.Nie było szczęścia na więcej..
Dzień wcześniej złapali na tym kutrze 12 łososi,a nasi tylko  3..zależy od dnia i ryby..
Kolacja była udana,ale tę rybę zabraliśmy ze sobą. Oczywiście podział był  równy ,jedna połowa nasza druga szefa::))



Wszyscy zrobiliśmy sobie grillowane żarełko,każdy nałożył co chciał,tu obowiązuje szwedzki stół,jak sobie nie zrobisz ,nie nalejesz ,to pójdziesz głodny spać::)))))Wszystko stoi ,ale nikt ciebie nie obsłuży::))To nie to co w Polsce::)))
Na drugi dzień, raz jeszcze spacer nad morze ,ale sama z koleżanką i dziećmi::)Piękna latarnia::)
Sosny rozkładały swoje konary niesamowicie grube i długie::)
Siedziałyśmy sobie ,dzieciaki miały zajęcie ::) słonko mocno grzało,piasek ciepły,wieczorem moja twarz była koloru buraka ha ha ha .




leżałam sobie na wydmach i przyglądałam się niebiosom. Straszny ruch panuje na górze.☺☺
Mogłam tak sobie leżeć ,tylko ja i morze::)
ciekawe muszle:)

Po drodze troszkę widoków
mieszkalnych,tu listonosz ma co robić:)
 Tyle skrzynek ,jeden kosz na śmieci.
Szwedzi nie wrzucają wszystkiego do kosza. Segregują śmieci,papiery ,puszki,szkło,jedzenie..Wszystko ma swoje miejsce.



Nikt nie grodzi,nikt nie kopie.
Takie stroiki wiosenne.
Byliśmy też w różnych miejscach.
Piękne zakątki.
Ludzie sobie żyją spokojnie.

Przyjechaliśmy do naszego młodego szefa☺☺sprawdzić ile złapał z synkiem rybek.Oni kochają wędkowanie::)Nie złapali żadnej rybki.☺☺
Weszliśmy do starego portowego
sklepu z częściami do łajb.



 Kotwice i grubaśne łańcuchy.Wszystko można kupić.

Byliśmy w malutkim porcie.
Tu zobaczyliśmy wiekowe kamienie .

Tą ścieżeczką doszliśmy do samej góry.

Na odludziu,wiało strasznie,morze w dole,fajnie to wyglądało.I kamienie już widać::)


Obok baranki się pasły,taka normalność::))
A tu tablica z historią kamieni.
Kamienny kalendarz -Fazy roku ,najdłuższy dzień ,najkrótsza noc.Wszystko odczytywane było dzięki słońcu.Są bardzo stare z 1624r.


Złączony klamrą ,niesamowite piękno,dotykałam .

Każdy był innego koloru.
Magia w środku::))





coś mi się przykleiło ::)))))











Schodzimy w dół.


Przemarznięci weszliśmy na zbocze,usiedliśmy na ławki,cieplutkie,nagrzane czerwonymi lampami,fajny pomysł ,szklane szyby osłaniają od wiatru,panorama piękna,i ciepło odczuwalne od lamp.Miło wypiło się kawkę,nazbierałam kamieni na pamiątkę::))






Ułożyłam przy oczku.
Fajne wspomnienia.
Troszkę piasku z nad morza ,muszelki,
trawa z wydm,i kamienie..Jakbym miała w co włożyć ,chyba bym zabrała je wszystkie z plaży.
Ale mąż obiecał mi że jeszcze tam wrócimy to nazbieramy i przewieziemy samochodem cały worek::))))Są takie gładziutkie,kocham kamienie.



OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO

A w zagrodzie?
Pigwa rozkwita ☺
Motyle już latają☺
Wszystko zaczyna kwitnąć z opóźnieniem.☺
Z tarasu uchwyciłam parkę łabędzi
powracających do gniazda ☺
Święta spokojne.
Nasz kościołek.

10 minut w kościele i do domku::))
Tu raz dwa ,poświęcą i koniec.Ale pomodliłam się do Boga,zdążyłam::)))
Pozostały świąteczne bukiety.
A u mnie dalej robota ☺☺☺
Pozdrawiam cieplutko.Dziękuję za życzenia.Odwiedzę w wolnej chwili.