wtorek, 20 września 2016

Życie róży............

W moim ogrodzie biała róża zakwita
Taka piękna niewinna bez skazy
Taka czysta
Tak jak młodość w kobiecie rozkwita
Tak też róża oddaje się cała
Z lekkim lękiem że już ktoś ją chwyta
Nie pytając czego by chciała



Marzy jej się rozwinąć w swej bieli
I ułożyć  w białej poscieli
Nocą w blasku srebrnego księżyca
Kochać gwiazdy i o nic nie pytać
 Długo żyła w takiej miłości
Czas odliczał cenne godziny
Czyżby róża zaczęła przekwitać
Przyszedł czas dla  niej bardziej niemiły
Jeszcze się broni przed starością
Jeszcze chce kogoś uchwycić w biegu
Dać komuś radość swojej bieli
Ktoś przeszedł obok obojętnie

I nie położył na pościeli
Bieda zajrzała w płatki róży
Samotna chora przygnębiona
Starość jest trudna pomylona
Uschła biedaczka w samotności 
Już w białej sukni nie zagości
Ostatnie tchnienie róża dała
I z płatków całkiem obleciała
.....................................................
"pleciuszki Danuśki"....::))
Dzisiaj troszkę w ogródeczku posiedziałam ,popatrzyłam na koniec zbliżającego się lata,bo moje lato jest obok mnie,to co zasiałam ,to o co dbałam,moje piękności,roślinki.Jakoś żal mi tego ,że przyjdzie chłód ,zrobi po swojemu..Ale czas szybko leci, za kilka miesięcy ,od nowa życie się pojawi w roślinności::)). Pozdrawiam, odwiedziłam Was.☺

poniedziałek, 12 września 2016

Ja to się cieszę byle czym......

Oj ty miętówko leku złoty
Możesz wyleczyć, lub rzucić pod płoty.
W smaku zefir ,w mocy kop nad kopy
Będę ciebie smakować ,gdy nie będzie roboty.
Suszone jabłka i banany
Zamiast czipsów  ,a toż to samo zdrowie
Kto ma ochotę?Ja z pewnością jestem na tak::))

Produkcja pełną parą
Jabłka z jednego drzewa
Koszyczki tylko śmigają
Jabłuszka w nie spadają...a ja już nie mam pomysłu na to, co z tym robić,zrywamy i do skrzynek układamy .
Po ciężkiej pracy przy sobocie,
czas na drożdżówkę z rodzynkami.
Jest tak pulchniutka i cieplutka,
czy ktoś ma na nią "smaka"::)))
Nie łatwo jest wykopać
Nie łatwo jest wygładzić,tyle pracy z łopatą.Ale pięknie będzie,wiem to na pewno::)

Wielkie kamienie,trzeba wyciągać.
Przydadzą się .Rybki chwilowo w dużej skrzyni,mają "stresa okrutnego" pańcia taki los im zgotowała...ale jutro jak zdążymy ,będą już na wolności::))

Jeszcze róże kwitną i groszek pachnący się wplata..Jeszcze cieszą kolorem ,bo to nie koniec lata::))
Moje malowidełko,wspomnienia z dzieciństwa...moja ukochana wieś...

Pozdrawiam i przy sobocie Was odwiedzę ,bo wtedy mam więcej czasu::))

środa, 7 września 2016

JESIEŃ PUKA DO ZAGRODY......

No tak ,jeszcze niedawno kwietniowa pogoda była,wszystko szykowałam do siewu,dzisiaj jesiennie i to dobrze jesiennie.
Kolory nad naszym jeziorkiem zmieniają się w brąz i złoto.
Zaczyna się czas wczesnej jesieni...coś ją pcha za szybko w nasze strony.
Ale kocham ten czas ,ja ogólnie lubię każdy miesiąc , zawsze coś można uchwycić dla siebie .
Np. soczyste jabłka,pachnące pomidory,nalewki☺

 Są tak smaczne ,bez chemii,zajadam garściami::))
Fanie  cieszyć się tym,co samemu się wyprodukowało::))
Narobiłam sporo różności z jabłek,ale niestety nie przerobiłam wszystkiego,papierówka smaczna w sobie ,ale szybko się psuje ,jak nic z nią nie robię.
No to wyjechała na taczce w miejsce ,gdzie przychodzą sarny i łosie::))
Teraz zwabia ich zapach owoców,uwielbiają jabłka,niektórzy nie zbierają spadów ,by zwierzaki mogły sobie zajadać ..

Pigwa dojrzewa ,pierwszy sort już zalany spirytusem..

 Było troszkę pracy ,ale coś za coś::)))
 Pigwę zawsze blenderem rozdrabniam ,wtedy całe soki i zapach przechodzi szybko w spirytusową naleweczkę...
 Po jakimś czasie dodaję laskę wanilii,miód .I zostawiam na dłużej około 3 miesięcy ..po tym czasie zlewam do butelek i odstawiam ☺☺

 Tu zalane są trzy ,śliwowica ,pigwa, do niej jeszcze doleję spirytusu ,czekam na transport z Polski w poniedziałek.Ale ogólnie zalana cała ,może poczekać::))
Miętówkę pierwszy raz robię.
Ma już piękny zielony kolorek,miętę hoduję w ogrodzie,ma niesamowity zapach.Ponoć dobra jest naleweczka na niestrawności,także zrobię z imbiru,bo też smaczna i pomocna na wszelakie bóle brzucha..Nie robię dużej produkcji ale mam kilka słoików 4-5-3 litrowe..zalewam ile mam owocu..Wychodzi czasami litr ,dwa litry smacznej naleweczki ,ale mam ich kilka w smaku.Jesienią będę raz jeszcze z mężem w Polsce  ,Bardzo mnie to cieszy ,bo trafię na żurawinę .Czy robiliście nalewkę z tego owocu?? Pyszna o smaku grejpfrutowym ,niemalże.U nas zawsze jest spora ilość wina czerwonego i białego,gustuję w pół wytrawnych..jest też sporo alkoholi z wyższej półki,imieninowe,urodzinowe prezenty...Nie pijemy tego często ,bo nie zawsze ma się ochotę.Ale alkohol może stać latami::))Mam też sporo nalewek z poprzednich lat...Dostają niesamowitej mocy,koloru i smaku..Tu też ,nie pijemy dużo ,dwa kieliszeczki wieczorkiem na chłodne dni,ale jak mówię ,w zależności od chęci::))Mąż lubi piwo,ma go pod dostatkiem ,bo kolego przywozi mu z Polski kiedy tylko chce i jakie chce.Także robimy zaopatrzenia u Fina ,który jeździ do Niemiec po trunki..
U nas,nie ma czegoś takiego ,jak picie, bo jest to trzeba pić......Oczywiście ,jest  alkohol i zawsze będzie ..My wiemy ile i kiedy możemy wypić , na jaką okazję ,lub bez okazji.Ja uwielbiam ,kiedy mam wszelakie dobrodziejstwa w spiżarni i w barku ::))
Uwielbiam porządek ,choć często sama robię bałagan ☺☺Dzisiaj miałam zrywkę w sprzątaniu piwnicy,pralni i sauny a także, męża zakątek z narzędziami.Tam zawsze jest tak ,jakby tajfun przeleciał,tyle się naproszę -Mężu drogi,kładź na miejsce...Ale wszystko do czasu..Nic to ,zawsze mówię , jak mniej pracuję zawodowo ,to chociaż niech w chałupie będzie czysto.No to dzisiaj skok na piwnicę::)
 Sauna ,czasami potrzeba odkurzyć wszędzie ,by pajączki nie zamieszkiwały::))

 To męża pomieszczenie ,ale już po moim wejściu ze ścierą::))Wąski korytarzyk ale w koło półki ,więc można wszelakie rzeczy ułożyć.Dzisiaj była pochwała męża..Zapytał...- Czy się tu odnajdę....No wolne żarty ..odnajdę...☺☺

Przez długość domu, mamy wąski korytarzyk kibelek awaryjny::))Tu jeszcze ,nic nie robione od czasu, kiedy kupiliśmy ten dom.Ale jak na piwnicę jest ok...
Najbardziej urobiłam się tu,w mojej pralni... całe ściany do mycia,często latam z mopem i ściągam pajęczyny...No co trochę to firaneczki w narożnikach...Muszę wymyć octem pewne miejsca,ponoć pająki nie znoszą zapachu octu i cytryny.Stary ten nasz domek ,ale ma w sobie duszę,im bardziej wiekowy,tym bardziej zacny w sobie..A my ciągle mu w tym pomagamy ,jeszcze troszkę z rok może dwa i koniec.Będzie wszystko ukończone::)
Tu już robota skończona::))
Teraz powiększamy oczko...No zachciało mi się oczka ,ryby powiększają swoją rodzinę::))Trzeba kopać ,nie ma zmiłuj..
Demolka na całego ,wszystkie kamienie zebrane,roślinki chwilowo w innym miejscu.Pogoda szwankuje ,ale mąż sposobem wykopał już duży dół,mamy pojemnik na rybki ,pompą wypompujemy wodę z oczka do pojemnika i na koniec wyłowimy rybki,tak przeczekają kilka dni..A mąż rozbierze część oczka,przekopie głębiej i założymy nową gumę na spód,mamy dużo kamieni .Zrobimy od nowa i o wiele głębsze oczko ,by zimą ryki nie zamarzły::)Jest nowa pompa ,będzie ok...Z wejścia głównego zrobimy taras niziutko zamiast trawy..Tak ,że będzie fajnie..
Uwielbiam ,kiedy jest cieplutko,siadam sobie przy oczku i czytam książkę::)a strumyk szemrze....motyle i ważki dolatują do roślinek..To jest to...☺
Na wszelki wypadek ,trzy podkówki leżą sobie na szczęście::)))

Malwy też są szczęśliwe i pną się do nieba☺
 Groszek pachnący zakochał się w róży::)))
Coś dziwnego...z kaczką się dzieje..☺☺
 Po ciężkiej robocie należy się witamina..A kto ma najwięcej witaminy???POLSKIE DZIEWCZYNY...☺☺jagody,truskawka,banan,miód ,jogurcik...Ach pychota!!!
Na kolacyjkę, rybki  Danusi się zachciało..
No jak tu sobie odmówić..Życie krótkie trzeba korzystać i z jadła i z wszelakich dobrodziejstw::)☺
Pewnie zanudziłam Was swoja codziennością..Ale jak mieszka się w lesie ...to bez komentarza::)))codzienność..Ale dobrze mi z tym ,bo nie słyszę narzekania,kłótni,nakazów..itd...czuję się ,jakbym mieszkała daleko...daleko..od cywilizacji::)))żebym tylko nie zdziczała...☺Pozdrawiam Was .
Przepraszam za drobne błędy............Przechodzę wtórny analfabetyzm ...☺☺Do szkoły już nie pójdę.....pozostało mi jedynie -ęc ąć ..."kurka, czy kórka ,ma pazórk-pazurka"



poniedziałek, 5 września 2016

Ech ta młodość..........

Ech ...ta młodość
Białe rumianki na łące
Zapach zdrowia
Ogrzewające słońce
Teraz gdy jestem w pół drogi
Spogladam inaczej na życie
Jakby było ciut prościej
Jakby mniej tajemniecze
Zegar wciąż wybija godziny
A ja nadal ciesze się życiem
............................................
"pleciuszki"- danuśki ☺☺

wtorek, 23 sierpnia 2016

Zapracowana...........

Miałam opisać cd..moich wojaży w Polsce,ale dodam w skrócie::))
Byłam w takim towarzystwie::)))
"pifkowałysmy" po obiadkach ☺
 na lodach do tej samej lodziarni ,kiedy miałam 10 lat."U Czarnej"Lody własnego wyrobu,pyszne::)
Anula z moją siostrą:)
Pomnik "Żołnierzom Wyklętym"we Włodawie.
 Relaks nad J.Białym w Okunince::))
W sumie to tłoku co niemiara było..Ale ze względu na upał ,posiedziałyśmy troszkę nad wodą::)
Tu byliśmy nad granicą Ukrainy nad Bugiem
Pamiątkowa fotka na moście::)
Takie były piękne zachody słońca :)
 Nigdy nie byłam w cerkwi ,mieliśmy okazję zobaczyć:)
Moi przyjaciele z Torunia::)
 Takie cudeńka wiekowe balkoniki:)
I wiekowe chaty przy samej granicy .
Byliśmy w Łodzi w ZOO..strasznie zaniedbane ZOO...Brakuje pieniędzy i zarządcy..Żal zwierząt.
A tu mieszka mój brat,dawniej też moje podwórko z dzieciństwa::)
W oddali widać szary most nad lasem..Pościnane lipy i kasztany ,dużo się zmieniło::))Tu spędziłam najpiękniejsze dzieciństwo::)
W tej rzece Włodawce  moczyliśmy dupska,rzeka bardzo zarosła,kiedyś była głęboka woda:)

Teraz jest cichutko ,ale przyjemnie.
 Dawna moja szkoła,teraz zrobili piękne pokoje gościnne -hotel.
Takie typowe krańce Polski , można  naprawdę wypocząć.
Tu miał swój domek letniskowy aktor Jacek Chmielnik,który zginął porażony prądem w piwnicy.
,mój wujek sprzedał mu stary domek w Suchawie i tam co roku z rodziną przesiadywał w ciszy ,ładując akumulatory do pracy::)Pewnie go znacie i pamiętacie.
Był bardzo lubiany przez osadników tej wsi::))
...............................................................................................................
Po 16 dniach ,wróciłyśmy stęsknione i bardzo spragnione domku,łóżeczka własnego i naszego pańcia i piesia::)))
Pogoda obecnie dopisuje,jest pięknie zbieramy grzybki ,borówki czerwone::))


Ciężko chodzi się po lasach bo pełno skał ,strumyków ,teren nierówny :)
Ale jak takie grzyby zbieramy::)))
Same prawdziwki i kurki::)
Do tego czerwonej borówki uchwycę i mam konfitury::)
Są bardzo zdrowe::))w smaku żurawiny ,tylko łagodniejsze::)
Pomidorki tez dojrzewają szybko::)
ogóreczki jeszcze zrobiłam
 Musy z papierówki przez cały tydz.

Tylko biegałam góra ...dół..zamrażarka już pełna::))
Sami widzicie ,że grzechem  było by wyrzucić:)

Suszę też ,zimą smakują wyjątkowo::)
Szarlotka do znudzenia ::))))
Także w syropie ...::)
Na drzewach dojrzewają późniejsze ,też smaczne ,ale te w skrzyneczkach na zimę będą::)


Teraz bawię się grzybkami ,suszę ,marynuję i zamrażam::))
Pozdrawiam cieplutko,odwiedzę Was przy niedzieli::)))Dziekuję za miłe komentarze Przepraszam ,że nie odpowiadam czasami na nie,ale brakuje mi czasu,siadam wieczorkiem na chwilkę i padam ze zmęczenia.Ale czytam Was ..Kiedy nawałnica z przetworami się skończy ,będę już miała więcej wolnego::)))
Trzymajcie się kochani-danka