poniedziałek, 21 listopada 2016

Dobre wieści::)))

Czekaliśmy tak długo ,na wieści ze szkoły Anuli.I doczekaliśmy się .
Po trzech dobrych latach nauki,ciężkiej pracy córki w szkole,bo jednak sporo musiała nadrobić ,by dostać papier o ukończeniu na b.dobrym poziomie j.szwedzki.
Od razu chcieliśmy złożyć ,papiery kierunek- weterynaria.Okazało się,że Uczelnia działa do końca roku.Powód.....przydział lokali dla imigrantów.Szkoły mogą znikać ,a co tam ...Ważne by imigranci mieli gdzie spać,co jeść ,wszelakie wyposażenia darmowe,wszystko czego tylko dusza zapragnie.Każdy z nich, ma na starcie byt zapewniony .A to ,że likwidują szkoły???I poszkodowane są dzieci,bo jakby nie było ,chcą się uczyć i zdobywać zawody,ale jak taki jest nakaz,to co można ?NIC....
Postanowiliśmy odczekać i córka złożyła w Boros do szkoły medycznej,bo medycyna ją kręci,biologia to jej konik,chemia w jednym paluszku..Weterynaria musi poczekać ☺,bo w pierwszej kolejności,papiery złożone zostały do medycznej,cieszę się , wolę jak z ludźmi będzie miała do czynienia.
W grupie 35 osób,od razu będą też praktyki w trakcie nauki.Jeden lekarz ,będzie miał pod opieką trzech uczniów.Uczniowie będą przebywali na oddziałach szpitalnych,przy operacjach ,będą przyglądali się ,jak to wygląda,Poznawali sprzęt medyczny,prosektorium,hospicjum,dyżury w karetkach pogotowia,i wiele innych  ciekawych zajęć.Bardzo fajnie ułożony grafik ,po szkole ,zapewnioną ma pracę w szpitalu ,bez stażu ,bo staż przez cały czas ,będzie miała w trakcie nauki::)Fajna sprawa,w sumie więcej zdobędzie doświadczenia od razu...Wszelakie książki oczywiście będą i to sporo,ale dużo będzie musiała czytać w domu,zdawać testy,..Trochę rożni się nauka tu ,niż w Polsce.Jest łatwiej i wszyscy są mile nastawieni w trakcie nauki::))Do tego pomoc finansowa 3000tys koron miesięcznie..Wystarczy tylko złożyć podpis ,że chcesz dostawać pieniążki.Bo można też nie przyjmować ,jeżeli nie chcesz.Oddawać tego nie trzeba::) To taka pomoc dla ucznia.Książki wszelakie w bibliotekach, darmowe..Tylko się uczyć☺☺bus blisko naszego domku przejeżdża,i blisko ma szkołę w mieście od przystanku busa.Tak ,że spokojnie sobie poradzi...
Teraz już mamy prostą drogę ,jest wyznaczony cel ☺Od 9 stycznia zaczyna porządną edukację..Jeżeli da radę a wiem ,że da,to będzie pracowała w zawodzie -anestezjologa,będzie mogła pracować ,jako ratownik medyczny w karetkach  .A jak będzie chciała dalej wyuczyć się na lekarza z dyplomem, to dołoży sobie jeszcze 2 lata nauki .Bo tak tu jest.W sumie w każdym szpitalu, jest zapotrzebowanie na pielęgniarki i lekarzy ...Ze Szwecji uciekają do Norwegii ,bo tam zarabiają krocie..ale też drożyzna niesamowita..Córka ,gdyby ukończyła tu szkołę i zaczęła pracować ,to zarobek jej wynosiłby 35 tyś koron.Naprawdę za taką wypłatę można sobie fajnie żyć..Cieszymy się z jej wyboru.
Bo życie ucieka,nigdy nie wiadomo ,co nas czeka za rok ,czy dzień...Musi mieć zapewnioną przyszłość , Bo tak naprawdę kiedyś zostanie sama.Syna ciężko namówić na zmianę miejsca.Ale jak Anula będzie już pracowała ,to może namówi brata na przyjazd::))Decyzja do nich będzie należeć.
No to już problem z głowy::))))
Jestem już spakowana,jutro w nocy wyjazd .Mamy 300km do Karlskrony ,prom odpływa o 8.godz.Żeby tylko nie bujała ,bo uwięziona będę w fotelu,biorę książkę na wszelki wypadek::))
Anuli naszykowałam jedzonka ,oczywiście dla jej chłopaka.Ona mięska nie je,ale jej chłopak tak.Obiecał ,że będzie z Anią na czas naszej nieobecności ,że wszystko będzie ok, nie musimy się martwić .No to jesteśmy spokojni,bo córka jest bojąca ,szczególnie noce są dla niej straszne w dużym domu ☺☺Nigdy nie zostawała sama ,nagadałam jej ,by na wszystko miała oko....zamykała drzwi,pilnowała na dole pieca ,by nie zabrakło granulatu ,bo piec stanie::)i zimno nastanie ☺☺Ma Cygana i Rudasa do przypilnowania ☺ Może dobra taka rozłąka,zobaczy ile  w domu mam zajęć,jak ona nic nie robi...Trochę odpowiedzialności nie zaszkodzi::)Nie będzie sama ,to jest najważniejsze::)))Listę mi napisała ,co jej przywieźć ,troch się rozpędziła ,ale w miarę możliwości ,postaram się ,by wszystko kupić .W niedziele powrót .
Taka mała wycieczka ,w sumie nie za bardzo mi się chce jechać,ale znając męża ,jak by sam pojechał to wiele rzeczy ,by nie kupił...bo jak spotka się ze swoim przyjacielem R☺☺ to "cienki Bolek "na drugi dzień ...Wiadoma rzecz ,muszą się chłopy nacieszyć ,pogadać...mają iść na bile ...A niech się cieszą...Dlatego ja, jestem jako pilnująca całej sytuacji::))))Coby za dużo nie było ,a wszystko się kupiło..☺☺Ciesze się ,bo jakby nie było to z przyjaciółka się pogada::) zawsze mamy tyle do opowiadania::))
No to tyle dobrych wieści........................bez fotek ☺Napisze po powrocie .Pozdrawiam wszystkich::)
Oj dodam Rudaska ,w piwnicy ma się dobrze a szczególnie w pralni::))na dywanie ...brzuchala ma już porządnego ..Bardzo jesteśmy już zżyci ::)))
No proszę jaki wspaniały::))














Bądźcie grzeczni ,bo  mój namalowany Mikołaj już poszedł w Waszą stronę z prezentami::))Trochę mu zejdzie::))))))hej::)


piątek, 18 listopada 2016

Jeden dzień pracy z mężem ..........

Dzień zapowiadał się w miarę miły w pogodzie,chociaż z przelotnym deszczem.
Zapowiedziałam mężowi ,że dzisiaj ostatni dzień na sprzątanie resztek z trawy...Dąb zgubił wszystkie liście,trzeba teren oczyścić ,by wiosną trawka i wszelakie dzikie kwiatuszki ,mogły ładnie wyrastać ::)Bo ja uwielbiam porządek na podwórku ,nic nie może być pominięte.Wszystko musi być na zimę zrobione i pochowane.
Ponieważ mąż obiecał mi ,że będzie mi pomagał w porządkach,dostałam małpiej radości::)))chwilo   trwaj ...pomyślałam sobie....
Poszłam po grabie ,taczki dwie naszykowałam ,jedną dla małżonka,coby się nie nachodził ,to już czekała na niego.......
Ja zdążyłam oblecieć całą górę terenu ,liście wywiozłam na sam dół::)) tam składujemy ściółkę::))A mojego męża ni widu ,ni słychu....
Taczka stoi i uprasza się ,by ją naruszyć ,szpadel wbity w kupę ziemi ,by ja wywieźć na miejsce wskazane ......Spojrzałam z górki na dołek ...
Oooooo...zacny mą ukazał się w całej krasie....
-I co ty tak się spieszysz ,krzyczy do mnie z daleka..
- A ty spałeś ,czy jak mam to rozumieć?
- Nie ,byłem w piwnicy...
- Godzinę czasu?...pytam..........
-Musiałem coś zrobić....
Nic się nie odezwałam ,bo znam męża z tego ,że za jedno się chwyta ,a drugie zostawia...
Miał razem ze mną zadziałać i raz dwa byśmy to zrobili ,ale jak ma się takiego pomagiera ????
Zeszłam niżej na moje padoły::))))
Mąż chwycił za łopatę ,trzy taczki ziemi wywiózł na zaplecze wysypiska z liśćmi ,posypał piachem, niczym ksiądz kropidłem święconą wodę...Zasapany  zjechał na sam dół i poleciał do piwnicy...
Ta jego piwnica to przystanek Alaska☺☺Z podwórka wchodzi się do niej ,tam ma wszystko,łącznie z piwkiem,bo kiedykolwiek coś kupuje ,to w piwnicy leżakuje☺☺I znikł mi chłopina na pół godziny.............
Po chwili pojawił się ,niczym polna mysz....
-Co mam jeszcze do roboty? ..pyta.....
-Wiesz ,ty lepiej idź do domu ,bo żadnego pożytku z ciebie nie mam ....trochę wnerwiło mnie to,bo jak mamy wolny dzień ,to można wykorzystać na coś ,co było w planach.
Mąż ostatnio ma strasznego nygusa,nic nie chce robić ,bo nie...
Jak coś mówię ,to okoniem się stawia,a jak coś robi ,to tak długo ,że ja bym to zrobiła w godzinę ,u niego trwa cały dzień.
Pokręcił się ,wylał dwa wiaderka wody na samochód ,bo ostatnio tak myje auta::))))A co chwila leje z nieba porządnie ,to pytam się siebie ....
-Czy ten mój chłop to zwariował ,czy zaczyna dopadać go jakach męska choroba średniego wieku....
-A ty się dobrze czujesz ...pytam...
-A co chcesz wiedzieć......mąż pyta...
-Ja nic ,tylko tak patrzę i nie mogę pojąc ,dlaczego mażesz auto ,zamiast porządnie wymyć ?....
-No przecież jest czyste...odpowiada,ja tylko polałem ,żeby przemyć::))
O rzesz ty orzeszku.....co w tej głowie siedzi.... przemilczałam ,bo nie doszłabym do porozumienia....
Czapa zsunęła mi eis na oczy,spieszę się bo widzę nadciągające chmury.
Nie ruszę się stąd ,aż nie skończę,i lunęło,a ja zacięta baba ,też chyba coś z główką nie tak ,bo mogłabym się schować ,to na przekór wszystkiemu dokończyłam to co zaczęłam.Męża nie zobaczyłam w obejściu.....
Wszystko pochowałam ,obejrzałam się raz jeszcze ,zadowolona z siebie ,bo tylko na mnie można liczyć w tym domu☺

Weszłam do domku ,a tam zapachy lecą przesmażanych kopytek z sosem::))
- O....ooooo...mamuśka do dom przyszła ,mąż zadowolony ......
- No w przeciwieństwie do ciebie ,to zasłużyłam sobie na porządną kolację i nie pytając o zgodę ,złapałam męża talerz ,którzy miał naszykowany dla siebie....Zjadłam ze smakiem☺ Mąż dziwnie staną w pionie....A ja, zapytałam tylko.
-No co,po ciężkiej pracy porządne żarełko należało się mamuśce ,tak czy nie....zrób sobie następną porcyjkę ,przecież masz tyle czasu::)))I poszłam wziąć prysznic::)))☺☺☺
Zrobiłam raz jeszcze te same fotki w ciemności,bardzo spodobały mi się dwa białe krzesła ,które specjalnie wystawiłam na zimę ,by je podniszczyło ,latem będą stały duże donice z pelargonią ,bardzo fajnie to wygląda::)))
I taki miałam roboczy dzień z moim mężusiem☺...
A teraz delektuję się czerwonym winkiem ....Skull!!!!......Pozdrawiam wszystkich.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Relaks.......

Lubię przysiąść na chwilkę i pobawić się w malowanki☺Obie z córka czasami mamy taki dzień ,by coś namalować.
Zatęskniłam za zimą,było sporo śniegu i po dwóch dniach wszystko stopniało.Postanowiłam zrobić sobie frajdę i namalowałam swoja zimę::))
 A tak nas zaskoczyła zima w ubiegłym tygodniu:)
 Córka z ołówkiem w dłoni ukochała sobie zwierzątka::))
Uwielbiam jaj prace ,są takie słodkie.
Ma takie zdolności,nic z tym nie robi,wszystko chowa do szuflady,lubi malować,ale nie chce nic w tym kierunku zadziałać.Ale nawet ,dla siebie ,to  też  pozostaną wspomnienia.
We wtorek ,dowiemy się ,czy przyjęta została na kierunek medyczny .Złożyła do dwóch uczelni papiery,także na weterynarię .Mamy nadzieję ,że się uda,ale na wszelki wypadek ,jakby coś nie tak ,to zawsze jest druga szansa,najwyżej będzie miała do czynienia z ludźmi a nie ze zwierzętami/
Teraz w mojej osadzie mamy takie widoki::)szron zdobi drzewa,resztki kolorów jesieni odbija się w lustrzanej wodzie::)Jest pięknie::)
Uchwyciłam łabędzie w lewym dolnym rogu::))To nasza rzeka Viskan.
Jak co roku lubię przed świętami zaglądać do" szekenchendów "W Szwecji teraz zawalone jest, w każdym sklepie świątecznymi ozdobami::)Już czujemy zbliżające się święta,tu wszystko zaczyna się w połowie listopada,ludzie cieszą się wystrojem wnętrz,w zagrodach pomalutku widać już wystrojone drzewka ,altany.Taki tu zwyczaj.Kupiłam sobie kolejny świecznik na okno,wszystkie okna muszą być przystrojone takim świecznikiem,lub innym ,ale na każdym parapecie ,oświetlają na czas świąt okna.Uroczo to wygląda ,bo w każdym domku ,okna są rozświetlane płomieniami .U mnie jest 10 okien,tak też mam sporo do ustawiania::)
Pomalutku szykuje się do wyjazdu,kupiłam sobie na prom ciepłe butki-bamboszki.Nie dam rady cały dzień siedzie w butach zimowych,a takie lekkie ocieplacze na nogi są w sam raz::))
Kiedy widzę jak dzieciaki biegają boso ,po promowych podłogach ,to mnie ciarki przechodzą.Tak są nauczone dzieci szwedzkie....ale nie tylko,także dorośli. W Szwecji, nikt nie wejdzie  do domu w butach.buty zostają na ganku ,lub holu::))To coś podobnego jak w Japonii.Wszyscy na bosaka po domu chodzą .W sumie my też zawsze w skarpetkach /.....bamboszki mało używane.Bo za ciepło.Ponoć zdrowo jest, na bosaka chodzić::))))
 Nareszcie doczekałam się w saunie klamek ☺☺
takie wymyśliłam z drzewa,mąż je delikatnie oczyścił i przymocował .Nie pasowała mi żadna klamka ,jak wszystko z drewna ,to klamka też ma być, taka nawet dziwaczna ,ale ja takie lubię::))

To tyle z dnia codziennego,w sumie cisza i tylko cisza w mojej zagrodzie::)Pozdrawiam serdecznie,odwiedzam.


środa, 2 listopada 2016

Listopadowy rejs ..........

Tak się złożyło ,że jeszcze raz w tym roku będę w Polsce.Bardzo cieszy mnie fakt ,bo spotkam się raz jeszcze z moją przyjaciółką::))Tym razem jadę z mężem.Córa zostaje w domku ,obowiązki ,pies ,kot..Byłyśmy latem trzy tyg. więc nie ma takiej potrzeby ,byśmy jechali wszyscy.
My też ,tylko na 5 dni.Toruń naszą bazą☺. Mamy od odebrania kilka rzeczy ,zamówione okna do łazienki,rolety,tapety,itd....Końcowy zakup do domku.Tu niestety nie ma tego co w Polsce,brak jest wszelakich kolorów w tapetach ,płytkach.itd...Cieszę się ,że możemy zrobić zakupy w Polsce i tu sobie zrobić, tak jak się chce i podoba.Przy okazji zrobimy zakupy z żywności...wszelakie przyprawy do mięs,sałatek,budynie,kakao,orzechy,słodycze...itd...Córa zrobiła już listę::))Wiadoma rzecz ,zawsze jest taniej ,jak ma się okazję przywieźć z Polski.
Wypływamy w środę rano.fotka z int.
Fajnie bo nocą nic nie widać ,a w dzień będziemy sobie troszkę na pokładzie::))O ile pogoda dopisze::))
Powrót w niedziele też w dzień,tu będzie, jakby na zamówienie rejs::)))
Bo mąż ma w tym dniu urodziny...Niestety jedynie dobry obiad i kawka na pokładzie ,alkohol w tym dniu jest niewskazany::))Miło będzie,bo nawet nie zauważyliśmy tej daty.Bilety bukowaliśmy ,bo tak nam pasowało, mąż potem mówi ,że powrót w jego urodzinki::)))No ..będzie pamiętna data::))byle tylko morze było spokojne ,bo ja strasznie boję się sztormu..
Mamy już chłodne dni i noce na małym minusie ,zapowiadają opady śniegu.
Ale w dzień ,jak na razie słoneczko od trzech dni...za to mogę cieszyć się pięknym zachodem słońca::)))
Niesamowite jest niebo,ze wschodu chmury nadciągają a na zachodzie ogień::)
 Prawda ,że urocze::))Pilnowałam słoneczka ,aż zajdzie::)))
Widok z okna ,ciemności nastają,a w oddali jeszcze się żarzy...Pięknie..

Z córką robimy spacer po naszej osadzie::))jest tak pięknie i kolorowo::))
Lubimy takie miejsca ,u nas w sumie nie ma innych widoków oprócz tego co teraz Wam pokazuję::)) W takim miejscu mieszkamy::))
A w takich miejscach zbieramy grzyby,ciężko chodzi się po lesie ,bo miękko wszędzie powalone drzewa,strumyki i głazy,tu jeszcze jest w miarę fajnie...Ale lasy w Szwecji są ponure i tajemnicze::)
Po takim spacerku ,dobrze w domku ::))nasze jeziorko opustoszało::))
Zawsze obchodzimy je w koło,to taka nasza ścieżka zdrowia::)))
Przy okazji witamy się z naszą sosną,jaka ona wielka::))
A tu już przy naszej ulicy nasza rzeczka::))
Widok z tarasu::))
10 km od nas jest piękne jezioro,tu przyjeżdżamy  na zakupy ,przy okazjo popatrzymy na piękną wodę::))Latem mamy bliziutko ,jeżeli chcemy na duże jeziora,bo nasze jest małe ,ale też fajnie ::)
Fotka pod słońce::)) ale takiego drzewa nie odpuściłam sobie::))by  "sfocić:":))
 Wielki człowiek::)))

Przez przypadek spotkaliśmy krzak z pigwą ,pozwoliła nam gospodyni zerwać::))Jeszcze zielona na pół dojrzała,ale nic nie szkodzi na dżemik i jeszcze naleweczka będzie::)) Musieliśmy ja już zerwać ,bo jak dostanie mrozu ,to cała zbrązowieje i po pigwie...
Siedziałam dwa dni ,żeby mieć siłę w dłoniach,musiałam popijać witaminy własnej roboty::))
 Zrobiłam też coś lekkiego i smacznego ze szpinaku ,serka fetty,jajka..

Bardzo smaczna potrawka::))
Troszkę czosnki ,masełka i mleczka,wegetki  do szpinaku dodać ,wszystko zmieszać i podsmażyć by wyparowała woda::)),na koniec dać ser i wymieszać  .... co dalej::))tak jak na zdjęciu.☺
Zrobiłam tez ostatnio ciacho buda::))niesamowity smak ,z wypływającą świeżą malinką::))
Moja róża ,jak co roku zakwita ,kiedy zbliżają się przymrozki ,taka odmiana dwa razy do roku kwitnie::)Kupiliśmy trzy tuje ,o rożnej barwie koloru,lubię choinki i wszelakie iglaki ::))Może jeszcze dane mi będzie się nimi nacieszyć ...Chcę doczekać szczęśliwej starości.................Jak Wam się podobam?☺☺Pozdrawiam i odwiedzę przy sobocie::))
Jak dobrze ,że wymyślono fotele::)))to chyba najlepsze miejsce do siedzenie::))hej!♥♥

czwartek, 27 października 2016

Dla mojej Mamy........


Odeszłaś dwa lata temu
Zostały wspomnienia
Została miłość
I tęsknota.
 
Chciałabym z Tobą Mamo
Przejść  po różanym ogrodzie
Tak je kochałaś
Pielęgnowałaś co dzień .
Pamiętam nasze miejsca
W których byłaś szczęśliwa
Pozostała samotność
Życie które ubywa.

zdjęcia z internetu.
Zawsze pozostaniesz w moim sercu♥♥♥
...........................................................................................