10.06.2018

Pozdrawiam .

KOCHANI Serdecznie Pozdrawiam.
U mnie wszystko dobrze.
Upały od początku wiosny
Niedługo zacznę bywać na blogach.
Dziękuję za komentarze♥
A to moje cudeńka::))
Codziennie podlewamy
Ta jest pierwszy rok w moim ogrodzie::)
Te róże 3 lata pnące ☺
Te też 3 latki::)
 Dopiero rozkwitły☺

Uwielbiam robić zdjęcia różom ☺
A jeszcze bardziej je hodować::))
Uciekam ,niebawem odezwę się i wpadnę do Was::))











12.04.2018

Smutek...pożegnaliśmy Cyganka♥

Stało się to ,co już od dawna byliśmy przygotowani.Nasz KOCHANY PRZYJACIEL CYGAN jest już po drugiej stronie tęczy.
Rak zaatakował jelita.Jeszcze niby pogodny ,ale cierpiał ,biegunka bez przerwy z kawałkami tkanki jelitowej...Straszne to..Pojechaliśmy wszyscy z rana do weterynarii.W domku dostał ulubione na pożegnanie lody..Zjadł całą miseczkę z takim smakiem...zjadł 4 ciasteczka ,ukochaliśmy go mocno.A on merdając ogonkiem jeszcze radości w nim tyle było,ale cierpienie chyba większe.Nie pozwoliliśmy na to ,by cierpiał bardziej.Decyzja była trudna,ale tak trzeba było.Nie wolna zwierzaczka trzymać w bólu,jak widzimy ,że coś już jest bardzo zaawansowane w chorobie ,to trzeba mu ulżyć.Czasami ludzie pakują pieniądze w leczenie,które już nawet nie pomoże.Tylko przedłuża czas.Piszę o tych chorobach co nie da się wyleczyć.
W Polsce usypialiśmy Czakusia 10 minut i po wszystkim..Szybko zastrzyk dostał na sen ,ale nie zadziałało dobrze...i zaraz lekarz wstrzyknął truciznę ,co widać było ,jak pies się zaczął dusić...I po chwili skonał.Wszystko było za szybko....
Z Cygankiem było inaczej i tu chylę czoło do lekarzy.........
Przywitała nas pielęgniarka bardzo serdecznie,zaprowadziła nas do pokoiku ,gdzie są usypiane pieski..mały ,przytulny gabinet, Zapytała nas ..
- Czy chcemy jeszcze z Cygankiem się pożegnać ?
-Tak...odpowiedzieliśmy,bo trudno nam było tak od razu.
Na podłodze leżał czyściutki gruby materacyk i biała z baranka kołderka..
Mieliśmy Cyganka kocyk,wyłożyliśmy na materac,bo postanowiliśmy zabrać go do domu i zakopać obok kotka.
Obok na biurku zapalona była świeczka,szyby były zasłonięte,do połowy,taka cisza,półmrok...Cygan usiadł cichutko ,spokojnie ..Ania przy nim,tuliła,głaskała .Ja na krzesełku ,ale ciągle go przytulałam i całowałam w główkę..Łzy leciały jak groch...To jest bardzo przykre,16 lat z nim byliśmy.
Po 10 minutach przyszła pani doktor ...przywitała Cyganka...porozmawiałyśmy o nim  chwilkę .Potem delikatnie wkuła igłę między łopatki .Cyganek usypiał bardzo powoli,wyciszony całkowicie ,pomalutku ułożył łepek na Ani kolanach,potem delikatnie ułożyła go na kocyku ,by było mu wygodnie..I tak czekaliśmy 20 minut aż uśnie.Leki tu są podawane bardzo delikatnie,po to by zwierzak pomalutku usypiał ,żeby rodzina widziała ,że nikt nikogo nie goni,że mamy tyle czasu ile trzeba .Co chwila zaglądała do nas pani doktor,pytała czy śpi....Musiała dołożyć dawkę nasenną ,bo Cyganek merdał ogonkiem ,chociaż nie miał siły wstać.Po drugiej dawce usnął już mocno.Pani pielęgniarka wygoliła mu troszeczkę sierści na łapce wkuła wenflon i wyszła .Po chwili doktorka przyszła wcisnęła truciznę bardzo powoli...zbadała serce...stwierdzając zgon Cyganka.Pogłaskała go,nas uściskała.
Zapytała .
- Czy potrzebujemy pomocy z wyniesieniem Cyganka?
Nie potrzebowaliśmy,bo mąż czekał na nas,nie wszedł z nami,nie dał rady..
 Przed wyjazdem ,ostatnia fotka.
Jeszcze radość w nim była.
Co za uśmiech..
Tu czekamy na podanie leku końcowego.
Ciężko jest bez niego,cisza,ciągle łapiemy się na tym ,że gdzieś Cygan jest...Zakopaliśmy obok Rudaska,w samym rogu na końcu naszej posesji ,pod drzewami.Jak tylko zakwitną niezapominajki ,będzie w tym miejscu błękitnie.
Nie ma cię, mój kochany wierny przyjacielu.
Ciężko bez ciebie,nie merdasz ogonkiem ,nie liżesz mi dłoni,nie szczekasz....Zapamiętamy Ciebie Cyganku do końca♥♥♥
......................
U nas piękna pogoda ,czas na wiosenne porządki ,które już zrobiłam w obejściu,posiałam kwiaty,pograbiłam...zrobiliśmy schody i ławki przy ognisku,jeszcze kamieni musimy przytachać i zrobić krąg do ogniska....


Jeszcze zrobimy grilla z kamieni,wędzarnię i stół .Wszystko będzie w jednym miejscu .
Stopniowo kupuję kwiatki,nie przewidziane są przymrozki,pomalutku zaczynam stroić ☺tu jeszcze dojdą goździki,maciejka.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA.OSTATNIO NIE MAM WENY ,JESZCZE PIES MNIE ZASMUCIŁ SWOIM ODEJŚCIEM.Ale jak się pozbieram odwiedzę WAS .Jutro zaczynam jeździć na masaże kręgosłupa...jakaś nowość ,firma mi funduje☺nic nie płacę ,ponoć po kilku zabiegach człowieka stawiają na nogi...Zobaczę czy u mnie będzie to samo,bo ciągle mnie dopada ból.ech nie ma co biadolić ,tylko żyć i cieszyć się z tego.
POZDRAWIAM CIEPLUTKO♥

26.03.2018

ŻYCZENIA

KOCHANI ŻYCZĘ SPOKOJNYCH RADOSNYCH ŚWIĄT

Przepraszam ,że nie składam życzeń osobiście na Waszych blogach.
Jestem bardzo zapracowana☺Po świętach dopiero odwiedzę i dam wpis.
Dziękuję za komentarze.Pozdrawiam.

08.03.2018

Każdy pcha swój kamień jak potrafi....

No właśnie,kamień.
Każdy z nas wie ,jakie ciężkie są kamienie.Tak jak życie.
Nie zawsze kolorowo,lekko i wesoło.Trzeba pamiętać o tym ,by nie brać  dużego ciężaru na swoje barki.Człowiek jest w sobie Syzyfem ...to własnie człowiek ,w sumie nie duża to postać,ale jakże różna .Niektórzy ze spokojem idą swoim torem ,by dojść do końca drogi bez powrotu...W ciągu swojego życia wiele się działo.Niektórzy ,bez opamiętania pchali kamienie na szczyt .Ile ich było?....A ilu było takich ,którzy doszli do połowy drogi.A ilu wcale nie pchało ...?Każdy chce ,by marzenia się spełniały.Każdy chce ,by wszelakie plany były zrealizowane...Mamy jedno życie,trzeba z rozsądkiem brać każdy dzień.
Nie warto zabijać się za czymś ,czego nie da się osiągnąć.
Może wystarczy mieć tyle,by można spokojnie żyć.Człowiek który ma mniej,mniej się boi o swoje,śpi spokojnie, ma dobrą równowagę w codzienności.
Człowiek który śpi na pieniądzach ,ciągle o nich myśli,czy podwoi ,czy straci,dom jak forteca ,strażnicy,gosposie,elita,mafia....czy tacy ludzie są szczęśliwi?Kto woli z Was tak żyć?...ciągle obawiać się ,że ten właśnie kamień może przydusić ,na tyle mocno ,że pozostaną jedynie buty...
Ja wolę spokojne życie,to że mieszkam w Szwecji ,nie znaczy ,że jestem bogata. Prowadzimy normalne życie,może tylko z tym jest dobrze ,że tu nie mamy utrudnień w urzędach ,pracy,służbie zdrowia.itd..Żyje się spokojnie  .Szwedzi nie są męczeni polityką,każdy ma spokojne życie.Nikt nikogo nie straszy sądami.Dlatego cieszę się ,że tu jestem,bo skupiam się wyłącznie na swoim życiu. Korzystam z każdego dnia radośnie,pokonuję wszelakie smutki,bo i takie są..Ale ciągle do przodu...I nie chcę dużo.Dla mnie cenne są trzy rzeczy.ZDROWIE-RODZINA-PRACA.
Człowiek nie musi wiele posiadać.Jak ma się wspaniałą rodzinkę.To wszystko jest inne.
Cieszę się starym stołem ,cieszą mnie stare obrazy,zachwycam się starymi schodami..Bo to ma wartość wiekową.Od dawna uciekam od nowości,mebli jak ściana na wysoki połysk...Proszę mnie źle nie odbierać☺Ja rozumiem wszystko ,wiem ,to co nowe ,jest piękne,wygodne...Ale u mnie jest odwrotnie.
W moim domu pachnie drzewem ,skrzypią schody,dom stary z duszą..latem szczególnie kocham to miejsce.Dlatego mój kamień leży jak wiele z nich na uboczu...Obok kamieni rosną kwiaty ..Nie naruszam ,bo to co mam wystarczy.
Życzę Wam ,byście pokonywali swoje MARZENIA NA SPOKOJNIE.
A tak ogólnie?..........................zima!!!
Chociaż ostatnio widać oznaki ocieplenia,ale co trochę dowali śniegu.
Dawno już takiej zimy nie mieliśmy,ale jak słoneczko dogrzeje ,to raz dwa śnieg zniknie .
Kilka fotek 

Nie mamy z zającem wesołej miny...święta tuż tuż , zima nie myśli odejść.
Łabędzkie i kaczki ożywiają się ,bardzo dużo jest łabędzi,przeniosły się na rzekę ,nie zliczę ile przelatuje nad naszym domem.Ciągle słyszę gęganie ...one przemieszczają się w ciągu dnia,rzeka jest obfita w glony...Ciągle nurkują ,chyba zaczynają się do siebie  zalecać..Czują powiew wiosny,są w dużych skupiskach do chwili lęgu.Gdzie tylko jest woda ,tam pełno łabędzi..
Kaczuszki też urokliwe::))

Nasz policjant czuwa::))
Bałwan dzisiaj poddał się całkowicie.ma dość nawet on zimy.8 marca a tu biało.............ale w domku mam wiosnę::)
☺☺☺
I tak przez tydzień co jakiś czas dowala☺
No to uciekam w gary,robię smakołyki...zasiałam kwiaty w korytka...już kiełki wypuszczają a tu co?....
☺☺☺
Na spacerze w lesie obok naszej osady,podchodzą łosie.
Cygan lubi chodzić do lasu::)
Przygląda się wszystkiemu::))
Słoneczko czasami pięknie zachęca::))
Na naszej ulicy obok lasu ,błękitne niebo aż razi w oczy.
Watki na gałązkach zdobią drzewa..
Cudowny kryształ,nawet promienie złapałam na samej górze  smużki ☺
Takie wielkie słońce ☺☺
wielkie sosny...
Jaki tu mam spokój.....
Moja osada jest przyjazna::)
powrót do domku
Moja ulica::))
I już w domku::))

Codzienny spacer jest wspaniały...
Czas na kominiarza☺☺
Fotka wcześniejsza z lutego,było -10 a kominiarz biegał na krotki rękawek po dachach jak wiewiórka...I tak kilka godzin na takim mrozie bez kurtki...☺☺
A może tak na poprawę smaku::))w tygodniu zajadałam ....................☺
Chlebek
pierogi ruskie::)
mielone zapiekane


 Pyszne rogaliki przepis na "oko"

Kotleciki ryżowe z serem i pieczarką::)
Bardzo smaczne z sałatką::))
Makrela świeża do smażenia.
Bez mięska☺
Pałeczki☺
Pizza
Pyszna zupa krem z wszelakich warzyw.
Śniadaniowe kanapki z pastą awokado.Wystarczy dojrzałe awokado ,pieprz ,sól,cytrynka....
kompocik z malin""_)
i na deserek☺
I do rozgrzania rum ☺
I na koniec z dnia 8 -go marca::)))
Pozdrawiam wszystkie kochane "BABY"
PANÓW TEŻ♥